JESTEM SEKSPOZYTYWNA, CZYLI NIBY JAKA?

Gdzieś w 91 roku, gdy miałam zaledwie 7 lat, wraz z dziewczynami z zespołu Salt N Pepa śpiewałam "Let's talk about sex" bez wytchnienia, ile sił w gardle, chociaż jeszcze wtedy nie miałam pojęcia jak ważne przesłanie niesie za sobą ta na okrągło grana w MTV piosenka.

sekspozytywna czyli niby jaka
Photo by Marvin Meyer on Unsplash

Let’s talk about you and me
Let’s talk about all the good things
And the bad things that may be
Let’s talk about sex

Salt N Pepa

Po dziś dzień wesoła melodia hitu z lat 90’ pobrzmiewa mi w uszach, przypominając o tym, że rozmowy o seksie są niezwykle ważne i powinny odbywać się zarówno w sferze prywatnej, jak i publicznej.

Rozmowy o seksie są na tyle ważne, że mój drogi kolega Marek, na widok (nadchodzącej z toalety) koleżanki Agaty, wykrzyczał „dobrze, że jesteś! Z Martą już tylko można o jedzeniu i seksie rozmawiać”.

Roli jedzenia w naszym życiu chyba nikt nie śmie podważyć! Podważyć także trudno fakt, że intymne rozmowy między partnerami oraz solidna edukacja seksualna stanowią szansę na zbudowanie świadomości na temat dobrego i zdrowego seksu w społeczeństwie.

Problem jest tylko jeden – zarówno jedzenie, które jem, jak i rozmowy, które prowadzę są dość jałowe. Dużo pustych kalorii, cukru i węglowodanów, a na końcu zgaga, wzdęcia, a w najgorszym wypadku nawet zatrucie pokarmowe. Trudno się dziwić  – o zdrowym żywieniu, ani o seksie  „za moich czasów” się nie rozmawiało. 

W liceum podczas lekcji biologii przesympatyczna nauczycielka chwyciła mnie matczynym gestem za podbrzusze i z uśmiechem powiedziała: „moja kochana masz tam skarb, pilnuj go”. Cała klasa wybuchnęła śmiechem, bo wszyscy wiedzieli, że kolega z ławki skarb już podczas wakacji zagrabił, a ja oblałam się zimnym potem, zastanawiając się czy czasem miła pani nie ma na myśli innego skarbu, cudem poczętego… 

Wszystkie swoje problemy mogłam jednak swobodnie omówić z panem ze szkolnego bufetu, który serwował wyłącznie dania podgrzewane w mikrofalówce, co z kolei w specyficzny sposób ukształtowało mój gust kulinarny. 

Traumatyczne wspomnienia ze szkoły oraz głębsza refleksja nad własnymi schematami „żywieniowymi” doprowadziła mnie do jednego i to jakże okrutnego wniosku:

„Marta jesteś leniem! Zaspokajasz swoje potrzeby szybko i bezrefleksyjnie. Być może Twoim ulubionym daniem rzeczywiście jest kiełbasa polska, ale czy od czasu do czasu nie warto spróbować, czegoś bardziej egzotycznego, pikantnego, zaskakującego? W końcu tożsamość jest płynna, a my tworzymy siebie wciąż na nowo za pośrednictwem kolejnych doświadczeń. Może następnym razem wybierz się dziewczyno na pierożki wonton lub skubnij od czasu do czasu kilka krewetek tygrysich ”.

Po tym momencie iluminacji zaczęłam drążyć temat, odkrywać światy nowych smaków. Stałam się Robertem Makłowiczem, Pascalem Brodnickim, a może nawet Magdą Gessler seksu. „Those who hate you the most have never kissed you on the mouth” – śpiewa Michelle Gurevich – wprawdzie o narkotykach, jednak jest to według mnie myśl nad wyraz uniwersalna. Nienawiścią i niechęcią obdarzamy najczęściej to czego nie znamy lub nie rozumiemy, a ja postanowiłam rozumieć, wiedzieć, doświadczyć, tolerować jak najwięcej – polecam porno Bruca LaBruce Refugee’s Welcome. 

Witaj seksie długi, krótki, szybki, wolny, analny, fellatio, rimmingu, fistingu, cunnilingusie, peggingu, pettingu; hiszpanki, handjoby, palcóweczki, malineczki,  niekończące się achy i ochy.

No tylko po co mi to wszystko? A po to, żeby w końcu dowiedzieć się kim jestem i co lubię. Czy czasem moje dotychczasowe zachowania związkowe, seksualne nie są podpatrzonymi w komediach romantycznych i filmach porno wzorcami lub moimi wyobrażeniami na temat tego, jaką chcieliby mnie widzieć partnerzy – czyli właśnie jako hybrydę Meg Ryan z czasów „Francuskiego Pocałunku” i Megan Rain z czasów „I’m Engaged to My Father”. Tymczasem wyobraźcie sobie, rzecz niesamowita! Nie przypominam żadnej z nich w ogóle, ale to w ogóle. W momencie, gdy przestałam mieć z tego powodu jakiekolwiek kompleksy, okazało się, że bycie sobą wystarczy, żeby mieć super orgazmy, dobrą zabawę i jeszcze kilku osobom sprawić odrobinę przyjemności.

Moja recepta na bycie „sex positive”?

Wystarczy wyzbyć się wpajanego nam od dzieciństwa poczucia wstydu. Wsadzić rączki pod kołderkę, bo seks to nie grzech. Zamiast poddawać różne, różniste preferencje seksualne ocenie moralnej, warto otworzyć umysł, serce, rączki, stópki, waginę, fallusa i anusa i co tam jeszcze chcecie, a następnie wyruszyć na poszukiwania nowych form przyjemności, szanując przy tym preferencje, a także granice własne oraz innych.

A teraz zupełnie na poważnie: 

Zachowania seksualne są absolutnie fundamentalne, zdrowe. Powinny sprawiać nam przyjemność i radość, a ludzka seksualność jest piękna w swej złożoności i różnorodności. Wszelkim zjawiskom o podłożu homofobicznym, patriarchalnym, czy transfobicznym mówimy nie.

4 I like it
0 I don't like it

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *