Hedonizm 2.0 Puszczam (się) i wbijam

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email

Puszczam się swobodnie, lekko i nonszalancko. Puszczam się i płynę…

Budzę się w swoim wielkim łóżku, przeciągam się zmęczona całym tygodniem pracy. Nie zapłaciłam rachunku za prąd. W lodówce mam tylko jajka i ketchup z KFC. Nie wstaję. Nie mam po co. Zamykam oczy z nadzieją, że jak je otworzę, znajdę się w jednej z alternatywnych rzeczywistości, w której model Calvina Kleina – Kellan Lutz – budzi mnie długim pocałunkiem, szepcząc: „uwielbiam smak Twojej cipki”, po czym idzie nagi, ze swoim sterczącym kutasem, zrobić śniadanie. Ja, zanim jajko mollet wyląduje na moich kolanach, mogę pospać jeszcze chwilkę, tylko chwilkę, dosłownie 5 minut.

Od tych fantazji sama nie wiem czy mam większą ochotę na jajko w koszulce czy poranne jebanko. Na drugie nie mam szans, pierwsze wymaga za dużo roboty. Poza tym Kellan nieźle mnie wkurwił tym szeptaniem. Nie znoszę szepcących ludzi. Wykrzycz, że mam słodką cipę piękny łobuzie! Nie wstydź się!

Poranna fantazja zmienia się w koszmar. Jestem głodna i napalona! Wkurwiam się coraz bardziej. Moim życiem rządzą pierwotne instynkty, popędy (fuj). Jestem przecież człowiekiem kultury, przynależę do cywilizacji zachodnioeuropejskiej, kolebki chrześcijaństwa, a jedyne co mnie interesuje to, to żeby ktoś mnie zerżnął i nakarmił.

Wilgotna i delikatnie pulsująca cipka nie daje o sobie zapomnieć. No dobra, wygrałaś… Ale nie tak szybko mała ździro.

Wbijam najpierw palce we włosy, przez krótki moment ciągnę je i szarpie, po czym samymi opuszkami palców przejeżdżam po delikatnej skórze twarzy i lekko spierzchniętych ustach. Oblizuje je, przygryzam wargę. Dłonie wędrują dalej. Szyja, obojczyki, piersi. Ściskam cycki całymi dłońmi, wbijam w nie paznokcie. Zaczynam odczuwać przyjemny ból. Myślę o tym jakie są zajebiste.  Zwalniam. Z należytą wyrozumiałością pieszczę swój piwny brzuch. Jedną ręką bawię się kolczykiem w pępku. Druga łapka wędruje pośpiesznie w stronę rozochoconej cipki. Bez ostrzeżenia wbijam środkowy palec głęboko, bezbłędnie trafiając w punkt G. Mięśnie się zaciskają i tak zastygam w bezruchu.

Powoli wysuwam mocno przyciśnięty do górnej ściany pochwy palec. Odnajduję łechtaczkę. Pieprzę kolebkę chrześcijaństwa, cywilizację zachodnioeuropejską i kulturę. Mam najwrażliwszy na dotyk narząd płciowy, stworzony wyłącznie dla mojej przyjemności. Liczę się ja, ja i tylko ja!

Przypomniałam sobie jak Wojciech Bąkowski na Kongresie Kultury we Wrocławiu w 3.18 minucie wywiadu z jakimś paździerzem w sportowej bluzie (sorry Cezary) mówi, że los Kultury Europejskiej go nie obchodzi. Wojtku, mnie też nie. Mam orgazm. Odpalam kompa i słucham zespołu Niwea. Piosenka „wszystko”. Muzyka rozchodzi się po całym pokoju i moim ciele. Pulsuje. Drażni. Porusza wszystkie neurony i struktury mózgu. Tracę dech, serce bije szybko i rytmicznie. Znów odczuwam rozkosz. Onanizuję się swoim wyczuleniem na perfekcyjne połączenie muzyki i języka polskiego.

Sięgam po Iphona. Jajka mollet zamawiam przez Ubereats. Wiem, że to będzie udany dzień. A teraz mogę pospać jeszcze chwilkę, tylko chwilkę, dosłownie 5 minut.

 

 

 

 

Sprawdź też!

Dodaj komentarz