LOVE. ROZMOWA Z ZOFIĄ KRAWIEC

IMG_1481
Kuratorka, krytyczka sztuki, selfie-feministka – opowiedz o najważniejszych dla Ciebie projektach i przy okazji zdradź, który jest Tobie najbliższy.

Trudno mi powiedzieć, który z moich projektów jest mi najbliższy. Każdy z nich był dla mnie najważniejszy na innym etapie życia. Książka Miłosny Peformans, którą napisałam trzy lata temu, była dla mnie przełomem. Dała mi poczucie, że mój głos się liczy i jest zauważalny. Później była dyskusja wokół selfiefeminizmu, która wykraczała poza teorię, ponieważ wiązała się z moimi działaniami, czyli instagramowym projektem Nuerotic girl. Teraz pracuję nad kolejnymi pomysłami, być może to te realizacje niebawem będą mi najbliższe.

Mam wrażenie, że mniej zajmujesz się obecnie krytyką sztuki, eksplorując nowe dla Ciebie obszary z zakresu popkultury np. Artykuł dla Vogue Polska o polecanych serialach, współpraca z noizz, skąd wynika zmiana kierunku?

Nadal zajmuję się krytyką artystyczną, ale recenzje z wystaw ukazują się głównie w niszowych magazynach. Z tego powodu pewnie bardziej widoczna jest moja współpraca z magazynami głównego nurtu.  Selfiefeminizm rozpatruję w kontekście popartu, który był niemal nieobecny w sztuce polskiej, ze względu na komunizm. Dzisiaj, mimo tego, że jesteśmy półperyferyjnym krajem warunki ekonomiczne nie odbiegają już tak bardzo od tych z krajów Zachodnich. Poza tym internet jest czynnikiem globalizującym. Zmienił naszą kulturę, wpłynął na sztukę i komunikację. W tej nowej przestrzeni rozwinął się m.in. selfiefeminizm. Często słyszę, że dla sztuki jestem popowa. A kiedy mam wypowiedzieć się do jakiegoś popularnego magazynu, słyszę prośby, żebym mówiła jak najprościej, ponieważ tam jestem postrzegana, jako intelektualistka.   

W filmie „Serce miłości” została umieszczona dedykacja dla Ciebie. Co masz wspólnego z tą historią?

Reżyser Łukasz Ronduda, a prywatnie mój chłopak, czerpał z moich przemyśleń, rozmów ze mną. Prócz tego w filmie ukazały się elementy ze scenariusza do zupełnie innego filmu, który znaczenie wcześniej pisaliśmy razem.

Wiemy kim jest Zofia Krawiec w kontekście zawodowym, a kim jest Zosia Krawiec tak prywatnie?

Myślę, że jestem osobą, którą definiują sprzeczności. Ostra i wrażliwa. Żądna atencji i potrzebująca się ukryć. Waleczna i przestraszona. Ekshibicjonistyczna i skryta. Żyję w internecie i jednocześnie nie cierpię internetu. Pochodzę z małego miasta w Polsce, a  mieszkam w Warszawie.

Narcyzm, próżność, infantylizacja chorób psychicznych – to z kolei hasła wybrzmiewające z wypowiedzi wrogo nastawionych do instafeminizmu… feministek. Czy możesz odpowiedzieć na te zarzuty siostrzańskiemu środowisku

Feminizm, to teoria, która mówi, że kobiety mają prawo mieć taką samą pensję, jak mężczyźni i żyć jak chcą, niezależnie od tego jak bardzo są narcystyczne, próżne, czy infantylne.

Ale przez ostatni czas nauczyłam się tego, że jeżeli ktoś jest zamknięty na inną wizję feminizmu to po prostu go nie przekonam. Niedawno np. znowu rozmawiałam z feministką, która uważała, że seksownie ubierające się dziewczyny szczują mężczyzn i utwierdzają patriarchat. Dla mnie to jest argument, podobny do: „została zgwałcona, bo nosiła koronkowe majtki”, czyli opierający się na przerzuceniu odpowiedzialności ze sprawcy na kobietę. Widzę w tym zawoalowaną niechęć do kobiet. Patriarchat nie bierze się ze skąpych szortów, ale z tysięcy lat wzbudzania w kobietach poczucia, że nie dorównują mężczyznom intelektualnie, a także wykorzystywania ich w sferze ekonomicznej i fizycznej. Myślę, że możemy wreszcie odpuścić sobie nieustanne analizowanie feminizmu innych kobiet. Kiedy jakaś dziewczyna deklaruje, że jest za równością praw dla kobiet i mężczyzn, po prostu uwierzyć jej na słowo, zamiast doszukiwać się jakiegoś podstępu w jej zachowaniu. Wiele dziewczyn pisze do mnie, że boją się określać feministkami, bo czują, że nie spełniają tych wszystkich wygórowanych standardów. One lubią nosić różowy kolor, robić sobie selfie i zupełnie nie czują się kobietami sukcesu. Feminizm, który nie uwzględnia, że kobiety się od siebie różnią nie ma sensu. 

Czy rozpoczynając projekt Neurotic Girl inspirowałaś się sad girl theory i działalnością Audrey Wollen?

Uważam, że Audrey Wollen jest wyjątkowo ciekawą myślicielką i bardzo zależało mi na przeniesieniu na polski grunt dyskusji dotyczącej jej Teorii Smutnej Dziewczyny, ponieważ uważam, że w Polsce mieszka wyjątkowo dużo smutnych dziewczyn, które na co dzień zmagają się z niesprzyjającą rzeczywistością. Teoria ta odnosi się do zmiany interpretacji smutku. Dostrzeżenia w nim czasem jedynego dostępnego kobietom narzędzia wyrażania buntu   i niechęci do opresyjnego świata. Jednak wiele osób błędnie utożsamiło tę teorię z selfiefeminizmem. A to są jednak dwa różne zjawiska. Teoria Smutnej Dziewczyny jest propozycją zmiany interpretacji historii. Teorie te łączy fakt, że wiele dziewczyn dodawało do swoich publikowanych w internecie autoportretów hasztag #sadgirl. 

Czy widzisz szansę na zjednoczenie się środowisk feministycznych z różnych rejestrów?

Uważam, że jedyną sensowną strategią polityczną jest łączenie się. Wewnętrzne podziały są najlepszą strategią na utratę jakiejkolwiek politycznej skuteczności. 

Zofia Krawiec, zdjęcie: Karolina Jackowska
Teraz już będę zadawała tylko przyjemne pytania. Pogadajmy o kulturze, Twoich inspiracjach. Co Cię najbardziej kręci?

Kręci mnie m.in. sztuka współczesna, która podejmuje temat tego w jaki sposób ludzie traktują innych ludzi, a także odnosząca się do relacji między mężczyznami a kobietami, do przemocy, cierpienia, miłości, ekshibicjonizmu. 

Wraz Łukaszem Rondudą – swoim partnerem nie tylko zawodowym – napisałaś do Szumu artykuł pod tytułem Unieruchomienie, w którym sztukę współczesną filtrujecie przez seksualną sztukę wiązania (bondage), należącą do świata BDSM, kilka odniesień do gry w uległość i dominację można znaleźć także na Twoim profilu instagramowym Neurotic Girl. Czy kink interesuje Cię wyłącznie w teorii?

BDSM nie interesuje mnie wyłącznie teoretycznie. Ale również interesuje mnie jako forma relacji międzyludzkich. Jako mniej powszechny sposób doświadczania drugiego człowieka. Fascynuje mnie, w jaki sposób ta praktyka odzwierciedla pragnienie oddania się drugiej osobie, zaufania jej i oddania kontroli nad sobą. Uważam, że BDSM pokazuje potrzebę takich form bliskości, o które coraz trudniej jest we współczesnym świecie. Kultura uczy nas, że powinniśmy być niezależni. A feminizm wymaga, żebyśmy na nowo negocjowali swoje pozycje w związkach i w społeczeństwie. To jest przełomowy i dobry okres historyczny, ale wiąże się on także z dużym napięciem i stresem.

Uważam, że w BDSM wyraża się potrzeba bezpieczeństwa, która opiera się na budowaniu poczucia, że w tej praktyce mogę zależeć od drugiej osoby, albo mogę wziąć za drugą dorosłą osobę całkowitą odpowiedzialność. Te wartości są już dzisiaj niemodne, ale mogą realizować się właśnie w takiej praktyce. Jestem osobą uzależnioną od poczucia, że wszystko mam pod kontrolą, więc BDSM kojarzy mi się z wolnością.

W swojej książce Miłosny Performans przyglądasz się z bardzo bliska intymnym relacjom znanych ze świata sztuki osób, jak to doświadczenie wpłynęło na Ciebie?

Rozmawiałam wtedy z wieloma osobami, znacznie starszymi ode mnie i bardziej doświadczonymi, głównie artystami. Zależało mi na tym, żeby z tej książki wynieść uniwersalną teorię miłości, która pomoże mi rozpoznać miłość i właściwie się z nią obchodzić. Myślę, że najbardziej bałam się wtedy tego, że mogę się zakochać i emocje wywrócą moje życie na lewą stronę. Wynikało to z lęku przed utratą kontroli nad emocjami i nad samą sobą. W dzieciństwie widziałam wiele kobiet uwięzionych w trudnych relacjach i obiecywałam sobie, że nigdy nie pozwolę, żeby mi się to przytrafiło. Oczywiście nie dostałam żadnej instrukcji obsługi, tylko historie, które świadczyły o tym, że nawet, kiedy przyjdzie kryzys, można go przetrwać, a życie toczy się dalej. 

Jadąc do Ciebie, opowiadałam kolegom, że będę przeprowadzała z Tobą wywiad. Koledzy spytali kim jest Zofia Krawiec… Gdy zaczęłam opowiadać, przerwał Jacek Stramik Zosia jest też piękna, tak piękna, że aż nierealna. Czy masz wrażenie, że uroda ma wpływ na sposób, w jaki postrzegają Ciebie inni?

Tak, oczywiście. Moja aktywność jest często krytykowana z perspektywy tego jak wyglądam. Kilka dni temu znowu odbyłam dyskusję, która dotyczyła tego, że moja działalność nie może być feministyczna, ponieważ podobam się mężczyznom. Uważam, że to jest absurdalne. Feminizm to teoria, która zakłada, że kobiety powinny mieć równe prawa z mężczyznami, a nie, że nie powinny podobać się mężczyznom.

Idąc dalej, czy będąc osobą sekspozytywną i otwartą, która często na Instagramie epatuje, bawi się swoją seksualnością, spotkałaś się z negatywnymi, piętnującymi postawami wobec Twoich działań?

Tak, wiele razy. Doświadczyłam hejtu, otrzymywałam groźby. Przez dłuższy czas hejt utożsamiałam głównie z prawicowymi środowiskami. Jednak teraz myślę, że mowa nienawiści jest wszędzie, widzę ją również wśród grup, które deklarują walkę w imię emancypacji i empatii.

Czy myślisz, że statystyczny heteronormatywny facet gotowy jest na spotkanie z silną, wyzwoloną seksualnie kobietą? Czy w naszym społeczeństwie zauważasz pozytywne, równościowe zmiany w podejściu do kobiecej seksualności czy być może prawdziwa rewolucja seksualna dopiero przed nami?

Wydaje mi się, że mam słaby kontakt ze statystycznym heteroseksualnym Polakiem, ponieważ żyję w społecznościowym bąblu klasy kreatywnej. W moim środowisku większość mężczyzn przynajmniej teoretycznie określa się sojusznikami feministek. W praktyce to oczywiście wygląda często inaczej. Ale zdecydowanie widzę zmianę. Takich kobiet, które dążą do większej obyczajowej swobody jest coraz więcej. Mężczyźni po prostu nie będą mieli wyboru,  poza dostosowaniem się do tego.

Czy wierzysz w miłość romantyczną?

Niezmiennie wierzę.

View this post on Instagram

L👄VE

A post shared by Nuerotic Girl (@zofia.krawiec) on

Zofia Krawiec, Neurotic Girl
1 I like it
1 I don't like it

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *