SATISFYER PRO 4 COUPLES - RECENZJA WIBRATORA DLA PAR

satisfyer-pro-4-couples-lulapink
Satisfyer

Zaczynam być ekspertką od wibratorów dla par. Niedawno napisałam dla Was tekst o tym,  czy warto używać tego typu gadżetów a obecnie jestem w fazie testów. Wszystko po to, żebyście – oprócz samej teorii  – otrzymali, nieco praktycznych wskazówek i namiastkę orazmicznych wrażeń, płynących z moich bezwstydnych eksperymentów.

Dzięki uprzejmości Luli, testuję właśnie trzy różne modele gadżetów skonstruowanych z myślą o parach. Za chwilę opowiem Wam o jednym z nich, który początkowo był moim faworytem. O tym, czy Satisfyer Pro 4 Couples utrzymał swoją pozycję, dowiecie się dopiero pod koniec całej serii wpisów na temat gadżetów erotycznych dla par.

W serii pojawią się także recenzje dwóch innych modeli marki Satisfyer: WIBRATORA DLA PAR PARTNER MULTIFUN 1 OD SATISFYER oraz WIBRATORA DLA PAR SATISFYER PARTNER PLUS.  Jeśli korzystaliście kiedyś z modeli, których nie miałam okazji poznać, piszcie śmiało w komentarzu – Wasze opinie są dla mnie i Luli jak endorfinowy strzał tuż po mocnym orgazmie!

WIBRATOR DLA PAR SATISFYER PRO 4 COUPLE – PIERWSZE WRAŻENIA

Zgrabny, przyjemny w dotyku, a na dodatek wygodnie leży w dłoni – to po pierwsze. Po drugie, Satisfyer Pro 4 Couples jest niezwykle elegancki i szykowny. Część użytkowa wibratora wykonana jest z miękkiego silikonu w białym kolorze, którego dopełnienie stanowi intuicyjny w obsłudze panel sterowania w odcieniu różowego złota, który wyróżnia się nie tylko kolorem. Wykonany został z szlachetnego i bezpiecznego dla ciała plastiku ABS, który dzięki swojej fakturze jest łatwo wyczuwalny pod palcami, umożliwiając użytkownikom zmiany prędkości wibracji i pulsacji, bez zakłócania nawet tych najbardziej dzikich zabaw.

Kolorystyczne połączenie bieli z różowym złotem jest charakterystyczne dla całej serii gadżetów marki Satisfyer. Wysublimowane barwy dopełniają dzieła, sprawiając, że wibratory i masażery dają wrażenie niezwykle ekskluzywnych. Całe szczęście producent dba o swoich klientów i oprócz super jakości i designu, gwarantuje przystępne ceny! (w butiku Lula Pink trwa promocja: SATISFYER PRO 4 COUPLE  kosztuje 242,10 zł zamiast 269,00 zł).

Cóż mogę dodać, Satisfyer Pro 4 Couples podoba mi się do tego stopnia, że na stałe zagościł w moim salonie. Teraz goście, mogą bez przeszkód podziwiać moje osobiste cudo erotycznej techniki.

WCHODZIMY NA WYŻSZE TONY

Czas na test głośności. Po uruchomieniu, gadżet jest stosunkowo cichy – nie będzie go słuchać zza ściany. Na wyższych obrotach Satisfyer Pro 4 Copule zaczyna jednak rozkosznie brzęczeć. Całkiem prawdopodobne, że Ty też zaczniesz rozkosznie mruczeć, więc dźwięk wibratora nie powinien stanowić problemu. Dla pełnego komfortu, polecam włączyć muzykę – wtedy z pewnością osoby postronne nie zorientują się, co właśnie robicie w swoim łóżeczku.

Gadżet wyposażony jest w dwa niezależne silniczki, z których każdy wydaje charakterystyczny dla tego typu gadżetów dźwięk. W moim przypadku mruczenie silniczków działa jako dodatkowy seksi bodziec, jednak jest to kwestia niezwykle indywidualna. Fajne jest to, że każdy silniczek ma swój własny włącznik, dzięki czemu możesz osobno sterować mocą obu wypustek.

JAK DZIAŁA SATISFYER PRO 4 COUPLES?

Panel sterowania składa się z 5 przycisków. Górny uruchamia zasysanie łechtaczki, dolny natomiast włącza wibracje – teraz już wiecie co sprawia, że Satisfyera Pro 4 Couple wskoczył na pierwszą pozycję mojej listy. Do tej pory nie spotkałam się z wibratorem dla par wyposażonym w mechanizm zasysania. Jest to całkiem fajne i muszę przyznać orgazmiczne urozmaicenie klasycznego modelu zabawki dla par, takiego jak np. Sync od We-Vibe czy Satisfyer Partner (pozostałe przyciski omówię w dalszej części).

Fale zasysające stanowią dla posiadaczek łechtaczki obietnicę multiorgazmów i fontann rozkoszy – tak Kochane, chodzi mi o squirting. Mój partner to uwielbia! To jednak nie jedyna przyjemność, której mój wybranek może się spodziewać podczas obcowania ze mną i wibratorem dla par. Satisfyer Pro 4 Copule dostarcza chłopcom dodatkowych efektów specjalnych w postaci stymulacji wibracją.

Po cichu liczę na to, że drgające fale dotrą do punktu G, zapewniając mi potrójną stymulację, we współpracy z penisem kochanka. Czy to możliwe? Czas się przekonać! Testujemy.

OTO TWOJA CHWILA PRAWDY, SATISFYERZE PRO 4 COUPLES

TEST vol. 1 – SOLO

Po naładowaniu gadżetu do pełna zaczynamy zabawę. Testuję najpierw solo, by wyczuć urządzenie i się z nim oswoić. Efekt ssania jest podobny jak w moim Womanizerze, z tą różnicą, że otworek do zasysania jest nieco większy i obejmuje większą część łechtaczki, co powoduje, że doznania są łagodniejsze. By poczuć mocniejszy impuls muszę przejść przez kilka kolejnych poziomów mocy. Wciąż nie włączam jeszcze wypustki dopochwowej, bo najpierw muszę sprawdzić czy odnajdzie punkt G. Niestety na tym etapie napotykam pierwszy problem – budowa gadżetu jest niedostosowana do mojej indywidualnej anatomii, przez co podczas pieszczot łechtaczki, wypustka nie sięga punktu na przedniej ściance pochwy. Jednak lekkie przesunięcie otworku zasysającego w dół pozwala na odnalezienie mojego Świętego Graala. Teraz swobodnie mogę pokombinować z mocą wypustek i trybem wibracji.

Kombinacji jest niezwykle dużo! Na początku było mi trudno się w nich połapać – wystarczyło nacisnąć nie ten guziczek co trzeba, by ustawienie z pożądanego zmieniło się na zupełnie inne. Żebyście nie popełnili tego samego błędu, skutkującego ponownym wyszukiwaniem ustawień, polecam – zapoznajcie się z możliwościami wypustek „na sucho”. Po takiej rozgrzewce o wiele łatwiej będzie Wam wyczuć, że górny guziczek włącza zasysanie, ten pod nim to plus zmieniający intensywność, natomiast ten na samym dole to włącznik wibrującej wypustki. Musicie też pamiętać, że plus i minus dotyczą tylko wypustki zasysającej, podczas gdy moc i tryb wibracji ustawia się za pomocą przycisku z falką.

Efekt testów solo był zadowalający. Rozkosz rozpłynęła się po dolnych partiach ciała przyjemną i łagodną falą. Nie wyczerpał jednak moich orgazmicznych baterii do samego końca, więc od razu kontynuuję testowanie, zapraszając już partnera do wspólnej przygody.

TEST vol. 2 – W PARZE

Początkowo, chcąc rozpalić atmosferę,  pieszczę kochanka wibrującą wypustką, kierując jej koniec w okolicę jąder i trzonu penisa. Chcę w ten sposób sprawdzić czy wibracja sprawia mu przyjemność, bo tylko wtedy zasadne jest korzystanie z wibratora podczas seksu. Wspólnie odnajdujemy odpowiedni tryb. Gdy go tak masuję, pieszcząc jednocześnie oralnie jego męskość, marzę o tym, by mieć jeszcze jednego Satisfyera, który podczas fellatio będzie wzmagał moje podniecenie – postanawiam, że następnym razem to ja będę pieszczona wibrującą wypustką gadżetu, podczas gdy moje ciało będzie zalewać rozkosz dawania mu oralnej przyjemności.

Te wszystkie fantazyjne przemyślenia sprawiają, że nie mogę dłużej czekać. Chcę w końcu poczuć czy Satisfyer Pro 4 Couples sprawdzi się podczas stosunku. Szybko zmieniamy pozycję na misjonarską, bo w takiej najwygodniej jest przeprowadzać pierwsze wspólne próby. Wypustka z wibracją ląduje głęboko w mokrej cipce, a pod nią próbuje się wcisnąć jego nabrzmiały penis, jednak bez dodatkowej kropli lubrykantu ani rusz, mimo że jest dość wilgotno z natury J. Przytomnie pamiętam, by sięgnąć po ten na bazie wody, bo silikonowy lubrykant może zniszczyć powierzchnię gadżetu. Gdy w końcu to co trzeba jest na swoim miejscu, oboje zamieramy, wczuwając się we wrażenia, których dostarcza nam Satisfyer. Jest przyjemnie, bo wypustka mocno masuje mój punkt G, ale niestety łechtaczka pozbawiona jest obiecanych zasysających pieszczot– w tej pozycji otworek Satisfyera jej nie sięga. Mogę go przesunąć nieco wyżej, by została uchwycona, ale wtedy wypustka traci kontakt z punktem G. Trzeba więc dokonać wyboru, który do łatwych nie należy 😉

My jednak jesteśmy na siebie tak nakręceni, że rezygnujemy z dalszych testów z gadżetem… Same próby tak nas podnieciły, że musimy dokończyć sprawę jak należy 😉


Polecam Wam ten wibrator jeśli szukacie ciekawego gadżetu na rozgrzewkę. Mnie rozgrzał do stopnia, że punkt G podczas seksu niemal eksplodował. Mamy więc zakończenie z bardzo obfitym happy endem 🙂

0 I like it
0 I don't like it

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *