Wiecie co z tym zrobić

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email

Myślisz sobie, że 2020 r. wyczerpał już limit nieszczęść, a potem budzisz się pewnego ranka i ciach! Prezydent podpisuje Kartę Rodziny, tym samym wspinając się na szczyt homofobii i pogardy wobec ludzkiego życia. I to w czerwcu, miesiącu dumy.

NA ZAWSZE LAURENCE, 2012, zdjęcie: Lily Films, MK2 Productions

Tak kochani, potrzebujemy tych wszystkich parad równości, tęczowych akcentów, akcji szerzących tolerancję, reklam prezerwatyw z dwoma mężczyznami, homoseksualnych postaci w serialach na Netflixie. Nie, to nie jest przesada ani nachalna promocja. Pragniemy praw, nie przywilejów. Decyzja o wzięciu ślubu czy posiadaniu dziecka powinna być moja i mojej partnerki, nie czterdziestomilionowego społeczeństwa.

Czuję, że jesteśmy w trakcie rewolucji, chcę w to wierzyć, trzymam się tej nadziei. Codzinnie ktoś próbuję mi ją odebrać: homofobicznymi wypowiedziami, aktami agresji, mową nienawiści, ignorancją. Polityków i polityczek, dla których liczą się prawa każdego człowieka w tym kraju i którzy naprawdę chcą o równość walczyć doprowadzając tym samym do zmian systemowych można policzyć na palcach dłoni. Dlatego to tak ważne, żeby nieheteronormatywny głos był słyszalny. Nasza duma ma znaczenie, nawet a  może szczególnie wtedy, gdy jednym podpisem głowa państwa spycha nas na margines społeczny, aby desperacko zyskać w przedwyborczych sondażach.

NINA, 2018, zdjęcie: Robert Pałka

Żyjąc w swojej nieheteronormatywnej bańce mam okazję przyglądania się moim homoseksualnym kolegom. Czasami spotykają się przy piwie w swoim bezpiecznym gronie rozmawiając o najróżniejszych kwestiach. Potrafią prowadzić zaciekłą dyskusję na temat rimmingu, pożyczać sobie “Radość seksu gejowskiego”, ale także rozważać czy to możliwe być gejem i katolikiem i jak się w zazębieniu tych tożsamości odnaleźć. Później wracają do swoich mieszkań, a gdy mają ich odwiedzić rodzice, chowają zdjęcia z partnerem na dno szuflady. Niektórzy muszą gryźć się w język, kiedy podczas rodzinnego grilla padają żarty o pedałach, inni już jako nastolatkowie dostali od bliskich propozycję wzięcia udziału w terapii konwersyjnej. Jeden z nich nigdy nie powie matce, że ten miły chłopiec, z którym jeździ na wakacje, to miłość jego życia, bo nie chce jej zranić… Do tego dochodzi strach związany ze złapaniem ukochanej osoby za rękę na ulicy. Nie ma się co dziwić, przecież pół roku temu para gejów została w biały dzień skopana na wrocławskim Nadodrzu. Policjanci nie zareagowali, ponieważ agresja miała miejsce “nie w ich rewirze”. Do dziś nikt nie poniósł konsekwencji.

Tak właśnie wygląda w wielu przypadkach to słynne obnoszenie się. Do prawdy, przednia zabawa.

W JEGO OCZACH, 2014 zdjęcie: Lacuna Films

Drogi prezydencie, małżeństwo to związek osób, które się kochają, rodzina jest tam, gdzie decyzja o wspólnym życiu, a chronić to my musimy osoby LGBT+ przed pana nienawiścią, ignorancją, homofobią.

Mam znajomych, którzy mają opinię chłodnych, zdystansowanych tylko dlatego, że unikają w pracy kuluarowych rozmów. Pilnują używanych zaimków, milkną, gdy zaczyna się temat związków, mieszkań, życia prywatnego. Czy boją się braku akceptacji? Pewnie też, ale myślę, że chodzi tutaj głównie właśnie o ten lęk przed absurdalnym zarzutem dotyczącym obnoszenia się. Powiesz o kimś, że jest przegięty, a może to jej/jego remedium na wykluczającą rzeczywistość? Czasem też się zastanawiam czy kolejna koszulka z tęczowym napisem, to aby nie przesada, ale hej, heteroseksualne pary reklamują nawet chleb, więc dlaczego ja w swojej obleśnie propagandowej bluzce nie miałabym udać się do piekarni.

Nie wiem, może poniosło mnie z propagowaniem homoseksualizmu, kiedy pocałowałam na pożegnanie moją dziewczynę w usta? Przesadziłam robiąc to tuż przed wejściem do taksówki? Może tamten kierowca faktycznie miał prawo czuć się sprowokowany i zaproponować mi trójkąt, bo hehe, kręcą go takie dewiacje?

Żyjesz z kimś otwarcie i oczekujesz, że różne ważne chwile będziecie współdzielić. Normalna sprawa. Dlatego, droga koleżanko, jeśli organizujesz wesele i oczekujesz, że przyjdę na nie bez swojej partnerki, bo nie wiesz jak zareaguje rodzina narzeczonego, a przy stołach będą siedzieć przecież pary mieszane, to tak, jesteś częścią problemu.

Mimo tego całego syfu, naprawdę czuję się dumna. Czuję dumę ze środowisk LGBT+ w Polsce. Na protestach dotyczących praw kobiet, walki z rasizmem czy sytuacji osób z niepełnosprawnościami zawsze widzę tęczowe flagi, przedstawicieli fundacji i organizacji zajmujących się wspieraniem nieheteronormatywnych osób. Nie będę niczego idealizować, każde środowisko jest nierówne, a my nie jesteśmy oczywiście żadną ideologią, a po prostu ludźmi ze swoimi przekonaniami i poglądami. Jestem jednak pewna, że życie w pozycji wykluczenia, bycie pogardzaną mniejszością ułatwia wykształcenie pewnych pokładów empatii wobec nierówności społecznych. Jestem dumna ze wszystkich sojuszniczek i sojuszników, z każdego, kto potrafi powiedzieć głośno, że dyskryminowanie kogokolwiek ze względu na cechę wrodzoną jest podłością, która powinna być karalna. Potrzebujemy waszego sprzeciwu. Równość to sprawa nas wszystkich, ludzi. Każdy głos sprzeciwu przyczynia się do zmniejszenia siły homofobii, nie ma już miejsca na komfort milczenia.

Cieszę się z chęci eksplorowania naszej historii i herstorii, eksponowania queerowej kultury, czego przykładem może być niedawna ekspozycja Krzysztofa Radziszewskiego czy rozpoczynająca się wystawa Karoliny Sobel. Wspierajmy nieheteronormatywną sztukę, uczmy się, dociekajmy, bądźmy ciekawi innej perspektywy. Poczucie wspólnotowości dodaje siły. Nie jesteśmy wyrwani z kontekstu, myślę o queerowym kontinuum za każdym razem, gdy piję herbatę w kubku, z którego patrzy na mnie Konopnicka i Dulębianka.

Chcemy żyć po swojemu u siebie. Po prostu. 28 czerwca wybory. Wiecie co z tym zrobić.

Sprawdź też!

Dodaj komentarz