To nie jest miłość

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email

T.Love

A teraz jedziemy. Panuje powszechne przekonanie, że mężczyźni w relacjach damsko-męskich szukają głównie seksu, a kobiety miłości, tj. faceci myślą fiutem, a dziewczyny sercem. Ten krzywdzący stereotyp lub mówiąc bardziej eufemistycznie, nieprzystająca do dzisiejszych realiów prawda, niesie za sobą poważne konsekwencje dla obu płci. Zwyczajnie miesza się ludziom we łbach od tej społecznej gry konwenansów, w której obie strony ukrywają prawdziwe intencje, pragnienia i motywacje, a mogłoby być tak prosto i tak przyjemnie, gdybyśmy potrafili uznać fakt, że sytuacja nie jest czarno-biała…

Oczywiście istnieją kobiety, które do seksu potrzebują więzi emocjonalnej. Uwaga! Istnieją również tacy faceci – są to demiseksualiści.  Potrzeba więzi jest zatem cechą ogólnoludzką, niezależną od płci. Demiseksualizm jest orientacją seksualną i tyle. Istnieje także całkiem spora grupa ludzi, obu płci, którzy więź i bliskość mają w nosie i o ile w demiseksualnych facetów jesteśmy w stanie uwierzyć (podobno 62% mieszkańców Islandii wierzy w istnienie Elfów), to w kobiety, które traktują mężczyzn instrumentalnie wierzymy rzadziej – podejrzane wydaje się to całe wyzwolenie, wysokie libido, fascynacja seksem: „takie rzeczy to chyba tylko jakieś dziwki, a najpewniej kłamstwo – nie udało jej się jeszcze nikogo złapać” – rozbrzmiewa patriarchalno-januszowe echo #slutshaming.

Wiadomo, żadna z nas nie chce być dziwką. W końcu dobre z nas dziewczyny. Pracujemy, studiujemy, mamy przyjaciół, konta na Facebooku, ostatnie czego nam do szczęścia potrzeba to bycie dziwką. Sama jestem w stanie udźwignąć to brzemię, ale co by powiedziała mama? Jej córka dziwką? Moja mama wyszkolona w sztuce konwenansu i przystosowana do życia w społeczeństwie bardziej niż jej córka, niegdyś na pytania zatroskanej rodziny: „a Marta ma już chłopaka?” odpowiadała: „Martę interesuje teraz głównie nauka, ale ma wielu kolegów”. Co oczywiście było zgodne z prawdą. Miałam wielu kolegów i interesowała mnie głównie nauka.

Czego się Marta nauczyła? Seks z miłości jest super. W końcu jest to najdoskonalszy sposób na wyrażenie uczucia. Gorące pocałunki, przedłużone spojrzenia, mocne uściski, zsynchronizowany oddech, bicie serca, wyszeptane do ucha „kocham Cię” tuż przed orgazmem – bo tak właśnie wygląda seks z miłości… Czego jeszcze Marta się nauczyła? Seks bez miłości jest równie fajny, a czasem nawet lepszy. Powiedzmy – zanim wpakuję się w niepotrzebne kłopoty – inny.

Wyobraź sobie. Jesteś singlką. Przeciągasz się w swoim zbyt dużym na jedną osobę łóżku – poza Tobą nikt nie pochrapuje, nie chce śniadania, nie ma kaca po imprezie. Możesz uśmiechnąć się do siebie i pomyśleć: „kogo by tu przelecieć?”. Przelecieć frywolnie, swobodnie, spontanicznie, może nawet troszkę sprośnie. Nie jesteś przygnieciona myślą o kredycie hipotecznym, zepsutym samochodzie, zbliżającej się wizycie rodziców oraz innymi zupełnie nieseksownymi rzeczami. Seks bez miłości jest czysty, niewinny i niczym nieskażony. Powiedziałabym magiczny, gdyby to wyeksploatowane przez specjalistów od reklamy słowo mogło w ogóle jeszcze coś znaczyć.

Miłość to poważna sprawa, a poważne sprawy czasami mogą stanąć na przeszkodzie zabawie. Orgiastycznej, dionizyjskiej, hedonistycznej zabawie. Seks bez miłości raczej nie przyniesie satysfakcji osobom szukającym bliskości, trwałej relacji i poczucia bezpieczeństwa. Tutaj potrzebny jest otwarty umysł, skłonność do ryzyka i szeroko rozchylone nogi. Jeśli potrzebujesz szybkiego, relaksacyjnego numerku po długim dniu w pracy lub po prostu nie możesz zasnąć, a wszystkie dobre seriale na Netflixie już się skończyły, to przygoda na jedną noc jest dla Ciebie. Można ją znaleźć w klubie, pubie, niedzielnym pchlim targu oraz oczywiście na Tinderze. Jeśli jednak jesteś leniuszkiem lub nie masz w sobie instynktu łowczyni, zdecydowanie bardziej polecam formę „friends with benefits”. Chociaż w tym przypadku warto pamiętać, że od przyjaźni do miłości jest bardzo blisko. Być może Twój potencjalny kumpel od bzykania jest już w Tobie po uszy zakochany, wtedy będzie kwas. Jeśli nie, nikomu się krzywda nie stanie…

A teraz królowa:

PS. Mój ostatni niezobowiązujący sex skończył się trwającą do dziś miłością jakiej świat nie widział.

Sprawdź też!

Ten post ma jeden komentarz

  1. EwaBem

    Świetnie napisane

Dodaj komentarz