Rape Me My Friend

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email

W filmie Josha Lawsona „To właśnie sex” (oryg. „The Little Death” – jedno z francuskich określeń orgazmu), drobna blondynka Maeve, grana przez Bojanę Novakovic, wyznaje swojemu chłopakowi Paulowi (w tej roli sam reżyser i scenarzysta, Lawson), że jej erotyczną fantazją jest być zgwałconą. Ale nie tak naprawdę. To znaczy, trochę naprawdę, a trochę nie – to Paul ma ją zgwałcić, ale może nie do końca tak, by była pewna, że to on. Chętnych, by dowiedzieć się jak to się skończyło, odsyłam do tego wcale przyzwoitego, lekkiego filmu. Tutaj pytam, dlaczego kobiety miewają marzenia erotyczne o gwałceniu?

Rape me

Wspomniana filmowa sytuacja nie jest jedynie ekstremalnym pomysłem Lawsona na komediowy gag. Rape fantasy nie jest też tylko kategorią niszowego porno. Gwałt, czy może raczej gwałt kontrolowany, okazuje się być bardzo powszechną erotyczną fantazją – tak kobiet, jak mężczyzn. I hetero, i homoseksualnych. W końcu: zarówno by być gwałconą/nym, jak i gwałcić. Ponieważ do sprawy podchodzę subiektywnie, piszę jedynie w kontekście moich doświadczeń z tymi pierwszymi, czyli z kobietami. Te fantazjujące o gwałcie nie utożsamiają swego pragnienia z BDSM, nie chodzi im o ten rodzaj przyjemności związanej z teatralnym rozkładaniem na raty  bólu i rozkoszy.

„Chcę, byś mnie wyruchał, zerżnął” – powiedziała mi kiedyś jedna z partnerek i kazała nie zwracać uwagi na to, czy tam na dole jest gotowa, mokra, czy nie. Chciała, żeby bolało i w efekcie była wówczas jeszcze bardziej mokra niż zazwyczaj. Wprost mówiła o tym, że chciałaby spróbować tego, co kilka lat później w filmie Paulowi zaproponowała Maeve. Dużo o tym rozmawialiśmy, próbując wtedy wyznaczyć granicę seksualnych zachowań pomiędzy łóżkowym „tak” a „nie”. I choć zawsze doceniała i wspominała orgazmy, powtarzała, że najdłużej po mózgu ociekają jej najbardziej podniecające wspomnienia szybkiego, brutalnego seksu na jedną zadartą spódnicę, jedną parę opuszczonych do kolan jeansów i jeden, męski „little death” wydmuchany nozdrzami w kark.

Rozmyślania o tym, dlaczego kobiety lubią uprawiać seks w ten sposób rozpocząłem stosunkowo dawno – zanim Internet przejął na świecie rolę seksualnego edukatora. Nie miałem 20 lat, gdy dziewczyna, z którą się spotykałem, poprosiła mnie, abym ją uderzył podczas seksu. Zerwała ze mną bodaj dwa tygodnie po niezdarnym „liściu” i zaczęła romansować  z dużo starszym od siebie skinheadem, który – jak donosiły mi bezlitośnie wspólne znajome – dawał jej wówczas najniezwyklejsze posiniaczone orgazmy. Mam nadzieję, chuju, że jeszcze pierdzisz pod celą za te swoje „żonobijki” z hakenkreuzem.

Przez lata doświadczałem podobnych zachowań i oczekiwań w łóżku z różnymi kobietami. Nauczyły mnie, że niekiedy lubią duszenie i piekące od uderzeń dłonią bądź pasem policzki i pośladki. Szarpanie, ściskanie, drapanie – mechaniczne dyktowanie ciałem, co mają robić, bym doszedł.

Dlaczego? A dlaczego ktoś w lateksowym kostiumie i masce z zamkami błyskawicznymi w miejscu oczu i ust potrafi walić konia, siedząc we własnym gównie? Bo sprawia mu to przyjemność. Ważniejsze, od DLACZEGO jest: Z KIM. Zaufanie i odpowiednia relacja między partnerami są warunkiem, by do „zabawy w gwałcenie” w ogóle doszło i żeby ta nie skończyła się wyjebaniem ze znajomych na fejsbuku. Albo nie skończyła na SORze.

#metoo

Może rape fantasy to, mniej niż bardziej świadoma, próba oswojenia przez kobietę jednej z najgorszych dla niej traum – gwałtu. Gdy żołnierze w warunkach poligonowych ćwiczą, celowo w trakcie krzyczy się na nich, markuje w pobliżu ściskające płuca wybuchy granatów bądź strzela nad głowami. Nawet jeśli wojna nigdy nie miałaby nadjeść. Nawet jeżeli kobieta nie doświadczyła w swoim życiu przemocy seksualnej, jest to – tak myślę – sytuacja stresująca i budząca niepokój. Być może znajduje on swoje ujście w takim właśnie typie zachowań seksualnych. A może to forma fetyszu, nowe tabu? We Francji i w Stanach popularną zabawą wśród –  co ciekawe, dojrzałych – białych par jest cuckold gangbang z udziałem czarnoskórych mężczyzn, często pozorowany na napaść. W sumie, w Niemczech też. Kiedyś trafiłem na blog polskiego małżeństwa, które eksperymentuje w ten sposób.

Kobiecie można robić wszystkie te rzeczy, które w jej oraz powszechnym wyobrażeniu cechują tzw. brutalny gwałt. Pod warunkiem, że chce, że ONA CHCE, nie będąc – parafrazując definicję gwałtu – zmuszoną siłą, nie pozostając pod przymusem, nie będąc ofiarą nadużycia władzy, podstępu, w końcu – mogąc wyrazić świadomą zgodę. Jest to ten rodzaj seks-zabawy, który wymaga głębokiego wzajemnego zaufania i bardzo wysokiej świadomości oraz inteligencji seksualnej. Istotą rape play jest intuicyjne szukanie granicy, jednak w żadnym wypadku nie może być ona przekroczona. Mężczyzna musi mieć świadomość, że jest to zaledwie jeden z wielu rodzajów eksperymentów i nie wolno mu traktować tej formy współżycia jako klucza do każdego następnego razu z tą bądź inną kobietą.

 No one can make you feel inferior without your consent”

Moje doświadczenia w tym kontekście – może poza pierwszym – zawsze były udane, bo zawsze wynikały z przeświadczania, że druga strona tego właśnie chce. A przeświadczenie to wynikało z rozmowy i – powiem po pantofelsku – wzajemnego zrozumienia. Nigdy nie czułem, że posuwam się za daleko. Pewnie dlatego, że eksperymentowałem w ten sposób tylko z kobietami, z którymi łączyły mnie dłuższe albo głębsze relacje. Z którymi rozmawiałem. Bardzo dużo. O seksie przed seksem. I po nim.

Potrafię sobie jednak wyobrazić sytuacje, w których gwałt kontrolowany wymyka się spod kontroli. Po pierwsze, w łóżku: gdy na przykład kobieta „zgadza się”, nie do końca będąc pewną, a jednak ulegając w ten sposób namowom partnera. „Zgadza się” będąc pod wpływem alkoholu bądź prochów, lub gdy facetowi jedynie wydaje się, że ona się zgadza. I po drugie, poza łóżkiem: jak każdy rodzaj seksu, i ten powinien być wyłącznie intymną sprawą zainteresowanych. Nie trzeba szczególnie wytężać umysłu, by wyobrazić sobie, jak fatalne w skutkach może być rzucone nad piwem do kumpli: „A ta, wiecie, ta co z nią byłem ostatnio, to kręci ją, jak się ją gwałci”.

Sprawdź też!

Dodaj komentarz