„Nie” to za mało, czyli o zmieniającym się prawie dotyczącym gwałtów.

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email

Powszechnie za gwałt uważa się sytuację, gdy ktoś zmusza drugą osobę do czynności seksualnych wbrew woli tej osoby. Często do gwałtu dochodzi przy użyciu siły i agresji, dlatego automatycznie ze słowem „gwałt” łączymy słowo „przemoc”. Ale czy rzeczywiście zawsze tak jest?

Wydaje nam się oczywiste, że powyższa „definicja” to tylko powszechnie przyjęte uproszczenie, pewien stereotyp. I jak to ze stereotypami bywa, także i ten skrót myślowy jest bardzo krzywdzący i nie oddaje pełni zjawiska, które ma opisywać. Bo gwałt to nie tylko zmuszanie do seksu siłą. To także wiele innych sytuacji, do których może dochodzić po cichu, często za zamkniętymi drzwiami w, wydawałoby się, bezpiecznym domu.

Kiedy więc można mówić o gwałcie? Na to pytanie pomoże nam odpowiedzieć nowe prawo dotyczące gwałtów, które zostało właśnie uchwalone w Szwecji.  „Zgoda na seks musi być jasno wyrażona. Szwecja zmienia prawo dotyczące gwałtów” brzmi tytuł artykułu w Polityce [1] z dnia 26 maja 2018 roku. Dalej, w krótkim opisie artykuły czytamy: „Riksdag przyjął regulację, zgodnie z którą za gwałt uznaje się także taki kontakt seksualny, na który jedna ze stron nie wyraziła zgody w sposób nie budzący wątpliwości, słowem lub gestem.”

Od teraz więc „nie” to za mało, potrzebne jest wyraźne „tak”.

Gwałtem jest więc każda czynność seksualna, do której dochodzi bez wyrażenia jasnej i świadomej zgody na seks. Gwałtem jest więc pójście do łóżka z nowo poznaną osobą, która jest pod wpływem substancji odurzających (alkoholu lub narkotyków), bo będąc pod ich wpływem nie jest w stanie wyrazić ŚWIADOMEJ zgody. Gwałtem może więc być też obcowanie płciowe z własnym partnerem, który w danym momencie nie odmówił nam wyraźnie, ale też nie wyraził swojej zgody w jasny i klarowny sposób. Gwałtem są więc wszystkie sytuacje, gdzie nie pewności co do chęci współżycia.

Od tej pory powinniśmy pamiętać o jednym: nie ma czegoś takiego jak milczące przyzwolenie na seks. Nie ma czegoś takiego jak kokietujące „nie” (kobiety również powinny to zapamiętać, by same swoim zachowaniem nie powielać tego stereotypu). Jeśli ktoś ma ochotę na seks to raczej nie powinien mieć problemu, żeby to jasno zakomunikować, słowem lub gestem. Natomiast trudniej jest czasem odmówić. Więc uznajmy wspólnie od tej pory, że jeśli ktoś nie powiedział wyraźnego „tak” to znaczy, że nie wyraził jasnej i świadomej zgody na seks. Od tej pory powinniśmy przestać się bać zadawać drugiej osoby pytanie „czy masz ochotę”/”czy chcesz”. Wymaga tego od nas pewna przyzwoitość, którą każdy powinien w sobie mieć lub ją wypracować. Potrzebne jest to, by nie wyrządzić nigdy nikomu krzywdy. Bo ta seksualna boli naprawdę mocno. Przełammy więc swoje wewnętrzne opory i w trosce o swoje wzajemne bezpieczeństwo zacznijmy pytać.

Tak więc, czy masz dziś ochotę na seks? 😉

[1] https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1750292,1,zgoda-na-seks-musi-byc-jasno-wyrazona-szwecja-zmienia-prawo-dotyczace-gwaltow.read

Sprawdź też!

Dodaj komentarz