Lovense: seks w wirtualnej rzeczywistości staje się faktem

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email

Udział w filmie pornograficznym, seks z partnerem znajdującym się na drugiej stronie globu, masturbacja z efektami specjalnymi? To wszystko jest możliwe z innowacyjnymi gadżetami erotycznymi marki Lovense. Dyskretnie i w najlepszym stylu.

Seks po azjatycku

Lovense to marka z Hongkongu, która z sukcesem działa na rynku już od 2009 roku. Azjatycką myśl projektową docenią wszyscy miłośnicy technologicznych nowinek – produkty marki wyróżnia wiele ułatwiających intymne życie rozwiązań, takich jak moduły Bluetooth czy WI-FI. Jednak zabawki Lovense to znacznie więcej, niż nowoczesne ciekawostki dla gadżeciarzy. Ergonomiczne kształty, najprzyjemniejsze w dotyku i zupełnie bezpieczne dla ciała materiały, zachwycające funkcje, modna kolorystyka – to wszystko w pakiecie sprawia, że w branży erotycznej Lovense konkurencję zostawia daleko w tyle. Domeną przedsiębiorstwa jest tak zwana teledildonika, czyli synchronizowanie zabawek ze zdalnymi poleceniami partnera/partnerki. Jak podkreśla Daniel Lau, współtwórca Lovense, „te zabawki to jedyne urządzenia na rynku, które sprawiają, że wirtualny seks do złudzenia przypomina ten prawdziwy”.  Nie brakuje tu ludzkiego pierwiastka. Prace nad zdalną obsługą zabawek rozpoczęły się, gdy jeden z założycieli Lovense… poznał dziewczynę mieszkającą w innym mieście.

Orgazm na odległość

Kultowy już polski zespół De Mono śpiewał: „Kochać to nie znaczy zawsze to samo. Można kochać tak lekko, można kochać bez granic”. Dokładnie tak – przyjemność można sprawiać partnerce czy partnerowi bez względu na wszystko. Związek na odległość, a może krótki wyjazd na delegację? Niezależne od powodu, dla którego nie spędzacie wieczoru w swoim bezpośrednim towarzystwie, dzięki marce Lovense, możecie uprawiać miłość na odległość. Jak zapewnić sobie orgazmy pomimo kilometrów, jakie Was dzielą? Do tego służą nietypowe, innowacyjne wibratory z serii Lush. Wyposażone są w moduły Bluetooth, które dają dwie możliwości: sterowanie urządzeniem zdalnie (w zasięgu 9 metrów), bez konieczności łączenia się z internetem oraz za pomocą specjalnej, dedykowanej aplikacji na telefon komórkowy bądź tablet Lovense Wearables. Dzięki praktycznemu interfejsowi można wybierać dowolne konfiguracje spośród intensywności i rodzajów wibracji.
Naszą recenzję jajeczka Lush przeczytacie TUTAJ.

Lovense przeciera szlaki

Bluetooth to dopiero początek. Projektanci marki Lovense zdają sobie sprawę, że w dzisiejszych czasach trzeba stale trzymać rękę na pulsie i rozwijać nowatorskie pomysły, żeby zapewnić sobie zainteresowanie wymagających klientów. W związku z tym nawet na chwilę nie zmniejszają tempa. Jakiś czas temu marka ogłosiła, że we współpracy z platformą CamSoda przygotowała specjalną, drukowaną w technologii 3D nakładkę na wibrator Lovense Nora. Wystarczy uruchomić przycisk po osiągnięciu orgazmu, żeby… zamówić dużą pizzę z sieci Domino’s prosto do sypialni. Trwają prace nad udoskonaleniem urządzenia. W 2015 roku na rynku pojawiły się informacje o rozpoczęciu wspólnych prac Lovense z platformą VirtualRealPorn. Jak mówił Eddy Olivares, marketing manager marki Lovense, jej efektem miało być „oszukanie mózgu” dla osiągnięcia jeszcze bardziej wiarygodnych doznań. Kluczowe miało być sprzężenie dwóch zabawek Lovense, Maxa i Nory, z technologią Virtual Reality, czyli specjalnymi goglami, które umożliwią „udział” w filmie pornograficznym ze zmysłowymi aktorami, stymulującymi nas tak, jak prawdziwa partnerka czy partner. Również to rozwiązanie jest nadal w fazie dopracowania. To szczególnie ważne, żeby uniknąć różnego rodzaju wpadek, z którymi muszą się mierzyć innowatorzy. Jakiś czas temu sieć obiegła informacja, że urządzenia marki Lovense przypadkowo nagrywały i zapisywały w pamięci telefonu pliki audio i wideo podczas korzystania z wibratorów. Na szczęście, jak podkreśla firma z Hong Kongu, kłopoty należą już do przeszłości.

Lovense – co warto kupić?

W butiku erotycznym Lula Pink kupić możesz wszystkie bestsellerowe urządzenia marki Lovense. Jeśli szukasz nowoczesnego wibratora do stymulacji punktu G, sięgnij po ten w kształcie jajeczka. Jego anatomiczny kształt i powłoka z ultramiękkiego silikonu medycznego ułatwia manewrowanie i znalezienie idealnego kąta. Mężczyzn może zainteresować sterowany za pomocą smarftona masturbator Max, z rękawem wykonanym z materiału nazywanego „cyberskórą”, przypominającego w dotyku prawdziwą ludzką skórę. Urządzenie wyposażone jest w opatentowaną pompę powietrza oraz specjalny wentyl, pozwalające w pełni kontrolować zasysanie.  Każdemu przyda się wygodna, bezprzewodowa różdżka do masażu ciała Domi. Podobnie, jak inne zabawki marki z Hong Kongu, masażer również można używać zdalnie za pomocą oprogramowania Lovense Wearables.

Sprawdź też!

Ten post ma jeden komentarz

  1. Klaudia

    Wow, brzmi to spektakularnie 🙂 Z partnerem funkcjonujemy w relacji na odległość i na żywo widujemy się niestety sporadycznie, więc każde tego typu nowinki są dla nas zbawienne, bo czynią nasz związek bardziej bliskim i namacalnym. Poznaliśmy się poprzez stronę www do… sextingu, więc zdecydowanie można u nas mówić o pewnej nietypowości 😉
    Dobrego dnia wszystkim!

Dodaj komentarz