#kobietynawibratory. O co chodzi Luli Pink?

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email

Orgasm gap

Kobieca seksualność przez długi czas była tematem tabu, pomijanym w badaniach naukowych, edukacji szkolnej, wychowaniu rodzinnym oraz związkach – szczególnie heteroseksualnych. W efekcie mamy do czynienia z olbrzymią przepaścią w częstotliwości osiągania orgazmów przez mężczyzn i kobiety (ang. orgasm gap). Zaledwie jedna czwarta kobiet szczytuje w trakcie stosunku waginalnego z partnerem, podczas gdy satysfakcja mężczyzn szacowana jest na 91%.

Między bajkami

Istnieje wiele mitów na temat kobiecej seksualności, niskiego libido, braku potrzeb seksualnych czy nawet biologicznych ograniczeń w osiąganiu orgazmu. Do tego dochodzi długa historia piętnowania kobiecej przyjemności, zniechęcania dziewczyn do odkrywania swojej seksualności i masturbacji. Sytuacja ta prowadzi do bardzo silnego wewnętrznego wstydu, który często paraliżuje kobiety przed ujawnieniem swoich pragnień i potrzeb, nie tylko przed partnerem, ale także samą sobą.

https://www.instagram.com/p/B4vwBUDKe8P/?utm_source=ig_web_button_share_sheet

Masturbacja jest ok

Masturbacja to sposób na poznanie swojego ciała. Większość kobiet pierwszy orgazm przeżywa właśnie podczas aktu samomiłości. Większość kobiet do osiągnięcia satysfakcji potrzebuje stymulacji łechtaczki.

Z tą wiedzą, a także doświadczeniem nabytym w kontakcie z samą sobą, łatwiej jest komunikować się z partnerem czy partnerką oraz budować równościową relację seksualną – bez względu na to, czy będzie to stały związek, czy przygoda na jedną noc.

Świadomość swoich potrzeb, akceptacja i ekspresja własnej seksualności, komunikacja i szacunek granic to dobry punkt wyjścia do budowania zdrowych, pełnych pasji i namiętności relacji seksualnych.

https://www.instagram.com/p/B5bv8jZqdMq/?utm_source=ig_web_button_share_sheet

#kobietynawibratory

Karolina Suboczewska zawarła wszystko to i więcej w hasztagu „kobietnawibratory”. Za tym hasłem kryją się wszystkie kobiece historie o odzyskaniu swojego ciała, przyznaniu sobie prawa do odczuwania rozkoszy. Dlaczego wibrator?

Karolina

Wstyd nie istnieje – powiedział mi jakiś czas temu Ktoś Bardzo Mądry i pokazał mi stronę PostShame.org. To strona o podejściu do wstydu, polegającym na tym, żeby publikować w internecie potencjalnie zawstydzające rzeczy na własnych zasadach.

Swoją działalność w internecie zaczęłam kilka lat temu od „coming outu” na temat mojego zdrowia psychicznego. W ramach eksperymentu założyłam konto na Tinderze ze specjalnie przygotowanym gorącym zdjęciem profilowym i absolutnie szczerym opisem „nie nadążam z odpisywaniem”.

Postanowiłam informować swoje „pary”, że choruję na depresję. Screen mojego profilu szybko jednak podbił najróżniejsze fora, gdzie anonimowi „absztyfikanci” bez zahamowań komentowali mój wygląd, krytykowali pewność siebie i snuli niepochlebne teorie na temat mojej seksualności, a nawet rozmiarów mojej cipki.

Wbrew logice to inni ludzie decydują o tym, czego powinnyśmy się wstydzić. Wcale mi się to nie podobało, więc odkąd przeczytałam o PostShame, wzięłam tę ideę jak swoją i teraz sama decyduję o tym, czego się (nie) wstydzę.

W ramach post-wstydu powstał także hashtag #kobietynawibratory. Chciałabym, żeby odczarował kobiecą seksualność, zachęcił Was do sięgnięcia po gadżety erotyczne (WARTO), a przede wszystkim do poznawania samych siebie. Dziewczyny, nic tak nie zmienia życia jak świadoma masturbacja i medytacja 😉

Marta

Wibrator jest moim łącznikiem między umysłem, emocjami a ciałem, które przez długi czas pozostawało odcięte, obce, pozbawione czułości, dotyku i miłości. Spragnione, szukało afirmacji u innych. Doświadczało przyjemności, bliskości, orgazmów, innym razem bólu, niewygody i odrzucenia. Ciekawskie, naiwne, nieświadome swoich pragnień pakowało się w każdą nową, ekscytującą przygodę. I to było ok, ale brakowało w tym decyzyjności, prawdziwej zgody ze sobą.

Długo i często powtarzana mantra o „trzymaniu rączek na kołderce” sprawia, że w dorosłości nie potrafiłam ich z niej ściągnąć. Nie masturbowałam się w podstawówce, nie masturbowałam się w liceum. Za to straciłam „dziewictwo” w wieku 16 lat, nie z tym chłopakiem, z którym chciałam, ale szybko wmówiłam sobie miłość do niego i tak rozpoczęła się trwająca cztery lata toksyczno-przemocowa relacja z typem, który mnie wybrał spośród wszystkich dziewczyn z klasy (no może nie byłam pierwszym wyborem, ale w końcu mnie dostrzegł).

Wibrator dostałam w prezencie od bliskiej osoby na studiach. Swoją ekscytującą mocą, przyjaznym wyglądem, mięciutką fakturą zburzył mur oddzielający mnie od własnego ciała. Może nie od razu. Raczej cegła po cegle. Wszystko w swoim czasie. W odzyskiwaniu seksualności chyba nie ma drogi na skróty.

Akcja #kobietynawibratory to urzeczywistnienie chęci przekazania jak największej liczbie kobiet tego, co dla mnie okazało się dobre, potrzebne i przełomowe.

Zofia

Wibrator to dla mnie symbol wolności i samostanowienia. Akcja #kobietynawibratory to dla mnie feministyczno-seksualna iskra, która wyrasta z kobiecej siły, miłości, mądrości i siostrzeństwa.

Czterech rzeczy, które sprawiły, że to miejsce istnieje w internecie i poza nim. Czterech rzeczy, dzięki którym możemy mówić, myśleć i istnieć. I dzięki którym ciągle mamy siły walczyć o pełnię praw dla siebie, dla naszych sióstr, córek, matek, przyjaciółek. Dla osób nam bliskich i tych pozornie obcych, z którymi łączą nas więzy wspólnych historii i doświadczeń.          

Wibrator to wolność życia i przeżywania. Wolność wyboru miejsca, czasu, poziomu intensywności. Wolność myślenia i mówienia o ciele, przyjemności, przeżyciach i doznaniach. Nie zastąpi ciepła palców, ale może imitować dotyk skóry.

Wibrator pomaga oswoić i poznać swoje ciało, przynosi przyjemność cielesną i spokój ducha, jaki zapewnia dobry orgazm. Daje nam wiedzę o sobie samych. Wiedzę, której tak długo nam odmawiano i której już nigdy nie pozwolimy schować ani zdeptać.

Ola

Długo było mi szkoda pieniędzy. Wibrator był zbytkiem – wylądował w kategorii „może kiedyś”, razem z resztą rzeczy, których chciałam, ale na które „jeszcze nie zasłużyłam”.

Z perspektywy czasu myślę, że odmawianie sobie rzeczy, które dają nam przyjemność, relaks, wygodę, zadowolenie to nie tylko forma autodyscypliny. To jakaś wysublimowana forma karania się: udowadniania sobie, że nie jesteś warta, nie zapracowałaś, powinnaś myśleć o ważniejszych rzeczach.

Ale co jest ważniejszego od naszego komfortu? Co daje więcej energii na robienie rzeczy dla innych niż przyjemność, którą same sobie możemy dostarczyć? Dziwne, że taka mała brzęcząca rzecz potrafi tak wiele. I czasem pierwszy wybór nie jest idealny, czasem trzeba poszukać i popróbować, zrazić się, nauczyć czegoś o tym co nam się podoba lub nie. Taka nauka samej siebie to też dobry wstęp do nauki bycia z drugim człowiekiem.

Przygoda z zabawkami to dla mnie też historia siostrzeństwa: tego, że nie muszę się wstydzić ani obawiać swoich fantazji. Wśród koleżanek zawsze uchodziłam za tę wyzwoloną, wyszczekaną, nieskrępowaną specjalnie tematami seksu. Ale to jedno gadać innym, a co innego być w zgodzie ze sobą w tej kwestii.

Prawie 30 lat zajęło mi zrozumienie, że moje ciało jest moją najlepszą przyjaciółką – a to, że dziewczyny dzielą się ze mną swoimi przemyśleniami, wątpliwościami i pytaniami jest dla mnie ogromnym wyróżnieniem.

Chciałabym zawsze dobrze wykorzystywać fakt, że ktoś tam czyta to, co piszę, słucha tego co mówię. Mam wiele zaufania do wiedzy, którą budujemy wspólnie – trochę jak współczesne wiedźmy poszukujące mądrości starszyzny (ale ufające też ekspertkom i ekspertom). Dziewczyny, osoby – dziękuję za Wasze historie! Dzielcie się nimi częściej! To jest właśnie nasza rewolucja seksualna.

Agata

Pamiętam, że dość szybko skumałam, po co mi łechtaczka. Mam może z 9-10 lat. W czasie wyznawania sekretów w starym autobusie, w drodze z klasą do Lichenia, zapowietrzona ze wstydu, szepczę mojej przyjaciółce do ucha: onanizuję się. Pyta, co to znaczy.

Mam 19 lat i przez najbliższe 3 nie będę osiągać orgazmów w czasie seksu. Próby masturbacji – sprawdzone pewniaki spełzają na niczym. Po tych autotestach wiem, że sprawa jest poważniejsza, bo znam swoje ciało i wiem, jak z nim rozmawiać. Masturbacja diagnozuje problemy zdrowotne (wiem, jak to brzmi, but it’s funny, coz it’s true).

Pierwszy i na lata jedyny wibrator kupiłam w ciemnym zaułku Filadelfii. Pamiętam ekscytację i swoisty lęk, które towarzyszyły mi przy wyborze, łypałam na półki zgrywając luzaka, ale wzrok szybko uciekał od kolubryn, które tam prezentowano. W końcu, udając, że dokładnie o to mi chodziło, złapałam jakiś naturalistyczny, ożylony odlew w rozmiarze S. Miał być do zabawy w parze, skończył jako skitrany w skarpetach wyrzut sumienia, dowód słabości po chwiejnych powrotach późno w noc. I dlaczego?

Mam 33 lata i za 2 będę już wiedzieć, że ten straganowy wibrus przepoczwarzył się w kolorowe cudowności, odarte z wulgarności i… dosłowności. Jak potrafią być estetyczne, funkcjonalne, bezpieczne, pomysłowe! Słucham historii o tym, jak pomagają odzyskać swoje ciało, prawo do przyjemności, do samopoznania, relaksu, wytchnienia, oderwania, jak dają nowe życie ciału bez relacji i w relacji. Jak są oprócz, jak są zamiast, jak są i będą czasem jedyne.

Słucham, jak zmienia się narracja, jak do zdań wkrada się swoboda, jak szukamy języka do tych rozmów. Kiedy dopuściłyśmy/liśmy do tego, by nasza przyjemność była nieważna, drugoplanowa kulturowo, dałyśmy/liśmy wyciągnąć ją poza nawias dyskusji o potrzebach i ciele?

Akcja #kobietynawibratory to nic innego, jak zachęta do tej rozmowy. O nas, o naszych różnorodnych ciałach, o prawie do tych ciał i do luksusu przyjemności. Do zrzucenia tego skrępowania samymi sobą. Do bezwstydu.

Manuela

Aż do kupienia pierwszego wibratora, nie do końca wiedziałam, gdzie znajduje się mój punkt G. No był to naprawdę wielki przełom w mojej seksualnej karierze. Po pierwszej zabawce, przyszła kolejna i kolejna. Teraz mogę pochwalić się sporą kolekcją przeróżnych króliczków, wibratorów, pejczy, zasysaczy łechtaczki. Dopiero po moim cudownym odkryciu w ogóle byłam zdolna do osiągnięcia orgazmu z partnerem (no joke).

Dziewczyno, powiem Ci szczerze: kocham seks z mężczyznami, naprawdę… Ale żaden facet nie dał mi takiej czystej przyjemności i rozkoszy, jaką mogę osiągnąć ja sama z wibratorem.

Wibratory wyznaczyły mi nową drogę do odkrywania na nowo swojej seksualności. I na nowo, i na nowo, z każdym nowym gadżetem. Poznaję swoje ciało, swoje punkty przyjemności, a dzięki temu odczuwam też zupełnie nowe doznania. Wybór zabawek erotycznych w tej chwili jest tak duży, tak pomysłowy, nie tylko estetycznie, ale i technicznie. Każda odmienna wibracja, kształt, moc, ruch, sprawia, że moje ciało odczuwa coś, czego nigdy wcześniej nie doświadczyło.

Kocham mieć orgazmy, kocham bzykać się ze sobą cały dzień. Mocno chciałabym, żeby więcej dziewczyn i kobiet pozwoliło sobie na odczuwanie własnej przyjemności. Rozmawiam z koleżankami, znajomymi – wiele z nich wstydzi się nawet o tym mówić na głos. Rozmowa o sprawianiu sobie przyjemności przez kobiety to akt odzyskiwania swoich ciał, przez lata opresjonowanych.

Nie ma cnotki, nie ma dziwki. Nie ma żadnych ocen. Kobieta może być seksualna, seksualizowana, erotyzowana, jeśli tego chce i ma nad tym kontrolę. Akcja #kobietynawibratory jest dla mnie nie tylko otwarciem dyskusji na ten temat, ale możliwością pokazania jak największej liczbie dziewczyn, takiej właśnie drogi do odkrywania seksualności i przyjemności.

Nowy Porządek Świata

Zofia Holeczek

7 kwietnia na naszym instagramie: @lulapink.pl ruszy akcja #kobietynawibratory, podczas której podzielimy się z Wami przyjemnością! Wierzymy, że w trudnym czasie pandemii samomiłość może ukoić nerwy, rozładować napięcie i poprawić humor.

Świat zewnętrzny jest niedostępny, co tworzy idealne warunki do

  • zwrócenia się ku swojemu wnętrzu,
  • poświęcenia czasu na nawiązanie więzi z ciałem,
  • odkrycia jego pragnień i przyjemności,
  • zaprzyjaźnienia się ze swoją cipką,
  • pogłębienia, zbudowania lub odbudowania bliskości z partnerką lub partnerem.

Jesteście w tym z nami? Jeśli tak, zachęcamy do wrzucania 7 kwietnia (i nie tylko wtedy) grafik, ilustracji, rysunków, zdjęć z gadżetami erotycznymi i naszym hasztagiem, dzięki temu wspólnie dotrzemy do większej liczby dziewczyn i kobiet. Rewolucję Seksualną 2020 czas zacząć.

Jeśli chcecie opublikować swoje prace na naszym profilu, odezwijcie się mailowo: marta@lulapink.pl lub agata@lulapink.pl

Sprawdź też!

Dodaj komentarz