Seks i śmierć. Halloweenowy maraton filmowy

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email

Z jakiegoś powodu seks i śmierć często idą ze sobą w parze, szczególnie w filmach klasy B. Dobrze się składa, bo jest to idealna kombinacja na Halloweenowy maraton spędzony zarówno samotnie z winkiem, jak i w towarzystwie. Poniżej przedstawiam subiektywny wybór
filmów na ten zbliżający się wielkimi krokami wieczór.

WAMPIRYCZNE LESBIJKI, reż. Jesus Franco, 1972

Kadr z filmu: 
WAMPIRYCZNE LESBIJKI, reż. Jesus Franco, 1972

Halloweenowy Must Watch. Cóż mogę powiedzieć o tym filmie – ciągnie się niemiłosiernie, jedyne środki, którymi operuje to łopatologia i powtórzenia, scenografia, paleta kolorystyczna, kostiumy i aktorstwo przywodzą mi na myśl coś pomiędzy Dynastią, a Słonecznym Patrolem. Dogrywana na szybko warstwa dźwiękowa w większości scen przypomina raczej ścieżkę audio z niezbyt wysublimowanego filmu porno. Wątek erotycznej fascynacji pomiędzy główną bohaterką a wampiryczną hrabiną Nadine Corody (nota bene spadkobierczynią Draculi) jest tu jednak tak niesamowicie magnetyzujący, że ciężko pominąć Wampiryczne lesbijki w jakichkolwiek zestawieniach. Film aż ocieka erotyzmem i pożądaniem, a wampiryczna otoczka i powiewające na wietrze zwiewne szaty bohaterek sprawiają, że ten film jest prawdziwą ucztą dla zmysłów (szczególnie, gdy zakropimy seans odrobiną alkoholu).

ZABÓJCZE CIAŁO, reż. Karyn Kusama, 2009

Kadr z filmu: 
ZABÓJCZE CIAŁO, reż. Karyn Kusama, 2009

Powiedzieć o tym filmie „kobiecy horror”, to nic nie powiedzieć. Opętana przez demona Megan Fox, by utrzymać piękno i poczucie własnej wartości żywi się (dosłownie) kolegami ze swojego liceum. Im dłuższa przerwa między jedną ofiarą, a drugą – tym gorzej prezentuje się ciało Jennifer. (Przynajmniej dla niej samej – widzimy przecież na zewnątrz odbicie tego, co dziewczyna myśli o sobie w środku). Jej nieposkromiony głód zdobywania chłopaków (w tym przypadku zdobywania ostatecznego, bo zakończonego śmiercią zdobytego) przyprawiony zostaje odrobiną klasycznego gore, teen comedy i pastiszem konwencji satanistycznej, a wszystko to uzupełnia wibrujący w powietrzu erotyzm. Jest więc wszystko, czego oczekujemy od Halloweenowych klasyków: trochę strachu, trochę śmiechu, trochę seksu.

MIĘSO, reż. Julia Ducournau, 2016


Kadr z filmu:
MIĘSO, reż. Julia Ducournau, 2016

Głód mięsa jako metafora odkrywania seksualności? Motyw całkiem przekonujący, biorąc pod uwagę, przez jak długi czas to kobiety były w kategoriach „mięsa” postrzegane (w sumie nadal są). Tym niemniej, film mierzy się z tym, z czym z pewnością zderzyła się duża część z nas po skosztowaniu i rozsmakowaniu się w seksie – nieposkromionym apetytem na coraz więcej. Przepiękne zdjęcia, obraz przepełniony poczuciem odrealnienia, odizolowania od reszty świata, osamotnienia w swoich pragnieniach i skrywanych potrzebach. Brzmi znajomo? Nie dajcie się zmylić uproszczonemu sklasyfikowaniu filmu w ramy horroru. Choć horrorem na pewno jest wspomnienie okresu dojrzewania, wraz z próbami ukrycia przed światem budzących się potrzeb seksualnych.

GORZKIE GODY, reż. Roman Polański, 1992

Kadr z filmu:
GORZKIE GODY, reż. Roman Polański, 1992

Film, który nauczył mnie, że seks powinien działać jak wyrzutnia wszystkich nagromadzonych w ciele emocji i przede wszystkim – pomagać w eksplorowaniu samej siebie. Że zrzucenie wszelkich konwenansów i przyzwyczajeń jest niezbędne do poznania swojego ciała i jego potrzeb. Przed obejrzeniem Gorzkich godów nigdy nie wybuchnęłam śmiechem podczas seksu. Wydawało mi się to być jedną z tych rzeczy, które podczas stosunku są „nie na miejscu”. Nie wiem dlaczego uważałam, że seks musi być poważny, na szczęście z tego mitu zostałam wyleczona w dwie godziny.

Peter Coyote tarzający się po podłodze i kwiczący nago w masce świni i Emmanuelle Seigner wybuchająca śmiechem, a zaraz potem powracająca do ujarzmiania prosiaka lateksowym pejczem, otworzyli mi oczy na to, że w seksie nie ma sensu tworzyć sobie jakichkolwiek ograniczeń. Blokujemy tym samym najlepszą drogę do rozluźniającego, oczyszczającego i obopólnie satysfakcjonującego seksu. Jako wisienka na torcie Emmanuelle Seigner manifestująca całemu światu, że lateks nie należy wyłącznie do stref sexworkingu i fetyszyzmu i odczarowująca ten materiał ze sławy taniości i kiczu. Czego chcieć więcej?

ELZA – WILCZYCA Z SS, reż. Don Edmonds, 1975

Kadr z filmu:
ELZA – WILCZYCA Z SS, reż. Don Edmonds, 1975

Nazistowski obóz jako miejsce prowadzenia poszukiwań w celu odnalezienia kochanka idealnego. Brzmi jak przesada? Bo nią jest! Mimo to seria filmów o Elzie z SS posiada już status kultowej w kręgach koneserek i koneserów kiepskiego kina. Kolejne części też nie podnoszą poziomu. Elza – Strażniczka haremu, Elza – Syberyjska tygrysica i Elza – Nikczemna strażniczka w niczym nie ustępują tej wybitnie złej produkcji. Ten erotyczny, wojenny thriller to wisienka na torcie w dzisiejszym zestawieniu filmów, tylko dla naprawdę wytrwałych widzów. Elza (pośród wielu innych przeprowadzanych eksperymentów) testuje więźniów poszukując tych, którzy zadowolą ją w łóżku, a cena jest bardzo wysoka. Tych bowiem, którzy nie sprawdzą się podczas testowej nocy czeka nazajutrz rano kastracja. Jednemu z więźniów udaje się jednak stanąć na wysokości zadania i sprawdzić się jako kochanek Elzy. Czy rozkwitnie z tego uczucie? Przekonajcie się same/i.

Sprawdź też!

Ten post ma jeden komentarz

Dodaj komentarz