dildo szklane

Fikuśna rzeźba: recenzja Gildo Dildo nr 18

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email

O jaka piękna, fikuśna rzeźba” oraz „bardzo ciekawy, szklany posążek” to najczęstsze komentarze znajomych, którzy w ostatnich dniach byli naszymi gośćmi. Ich zaciekawienie szybko jednak ustępowało głębszemu zaintrygowaniu, kiedy to raz za razem tłumaczyliśmy, że to żadna rzeźba czy posążek, a po prostu nasze nowe, szklane dildo – Gildo Dildo nr 18.

Tak, tak – po pierwszych chwilach z nowym nabytkiem, jednogłośnie doszliśmy do wniosku, że gadżet ten prezentuje się tak elegancko, że w ciągu dnia będzie jedną z ozdób w salonie. Bo w sumie dlaczego nie, prawda? Taki tam kaprys. Jednak najważniejsze pytanie, również to zadawane przez gości brzmiało: czy to tylko szklany posążek, czy może coś więcej?

Pierwsze wrażenia

Gildo Dildo nr 18 dotarło do nas w przepięknym pudełku. Po jego otwarciu, wbrew pozorom nie ujrzeliśmy jednak szklanego gadżetu, ale zgrabną, materiałową saszetkę, która w domyśle służyć ma do przechowywania zabawki. Mała rzecz, a cieszy, co jeszcze bardziej podnosi ekskluzywność produktu.

Pod saszetką znajduje się już rzecz właściwa, czyli wykonane z dmuchanego ręcznie, idealnie gładkiego szkła. Najważniejsza część dildoska – jego trzon, w całości pokryty jest niebieskimi wypustkami, które służyć mają jeszcze większej intensyfikacji przyjemności.

Przezroczysty gadżet w dłoniach prezentuje się obłędnie, a jego chłód wywołuje przyjemny dreszczyk emocji, więc mogliśmy się tylko domyślać, że skoro skóra dłoni tak reaguje to co będzie przy właściwy jego zetknięciu z bardziej wrażliwymi częściami ciała.

Królowej co królewskie, cesarzowej…

No właśnie. Tak wyglądający gadżet to nie żaden tam fikuśny dildosek, jaki znamy z filmów dla dorosłych. Ponad 20 centymetrów długości użytkowej to iście królewski atrybut, a jeśli dodamy do tego fakt, iż nie mówimy tutaj o prostym, fallicznym kształcie, tylko o wygiętej w literę „S” strukturze to mamy do czynienia z cesarską rozkoszą.

Pomimo swoich rozmiarów, dildo nr 18 idealnie leży w dłoni, nawet podczas najbardziej wymagających pozycji, co jest sporą zasługą niewielkiej bazy/podstawy gadżetu, która bardzo ułatwia użytkowanie. Zakończenie w formie kulistej główki także pomaga – wystarczy odrobina lubrykantu, aby trzon wsunął się w odpowiednie miejsce, a wtedy…

Gildo Dildo nr 18
Dildo nr 18, fot. Sto Grzechów

Tutaj musimy zwrócić uwagę na pewną sprawę – wykonanie szklanego dildo w takim kształcie nie było bezcelowe, gdyż przypominając literę „S” doskonale trafia w punkt G w przypadku kobiet lub pobudza prostatę w przypadku mężczyzn.

A więc to coś dla wymagających osób z cipką…

Dzierżąc w dłoniach szklaną zabawkę możemy pobudzić w swoim ciele miejsca, które do tej pory były albo trudno dostępne, albo ich stymulacja okazywała się na tyle wymagająca, iż większość kobiet odpuszczała sobie zabawy z punktem G.

W przypadku Gildo Dildo nr 18 zadanie jest ułatwione – wystarczy lubrykant (sprawdzi się tutaj dowolny – wodny, silikonowy czy hybryda), odrobina czasu i wygodne łóżko. Po chwili obcowania z gadżetem, mistyczne miejsce zostaje namierzone i tylko od nas samych zależy, jak ten fakt wykorzystamy.

Kiedy już, tak jak my, po kilku spotkaniach będziecie obeznani ze szklanym dildo, warto pójść o krok dalej i…pobawić się temperaturą. Tak! Wykonanie gadżetu z borokrzemowego szkła pozwala popuścić wodze fantazji – jeśli lubicie zabawy w ciepło-zimno to właśnie o tym mowa.

Wystarczy włożyć zabawkę na kilka chwil do lodówki (lub zimnej wody z kostkami lodu) albo zanurzyć go w gorącej wodzie (ale znowu bez przesady, nikt nie chce się poparzyć) i wasze zmysły dostaną coś, czego się nie spodziewały. Warto przetestować zabawę na zmianę z zimnym i ciepłym dildo – wówczas już nic nie będzie takie samo.

…ale nie tylko dla nich.

Wspominaliśmy o tym, że wygięcie w kształt litery „S” ułatwia pobudzenie punktu G, ale również prostaty. No właśnie – tutaj podobnie jak w przypadku kobiet, gadżet bierze na siebie 80 procent całej roboty.

Nie zapominając o odpowiednim nawilżeniu, możemy zafundować swojemu partnerowi coś, czego przypuszczalnie jeszcze nie miał okazji przeżyć – stymulowanie prostaty dzięki tak wykonanemu dildo jest łatwe, przyjemne (dla obu stron) i niezwykle satysfakcjonujące. W połączeniu z pieszczotami penisa daje oszałamiające efekty i mówimy to szczerze, jako osoby, które do tej pory stroniły od tego typu zabaw.

Taką zabawę również możecie przenieść na wyższy poziom – wystarczy skorzystać ze wspomnianego powyżej triku z temperaturą. Dla nas zabawa w ciepło-zimno nabrała zupełnie nowego znaczenia! Poza tym, gadżet wykonany w całości ze szkła, bardzo łatwo się czyści, co pozwala dbać o higienę i bezpieczeństwo.

Ładna rzeźba czy funkcjonalna rzeźba?

Jak wspominaliśmy na początku, obecnie jesteśmy na etapie fascynacji szklanym dildo do tego stopnia, iż w ciągu dnia dumnie prezentuje się na komodzie w salonie. Nocami zabieramy go ze sobą na (nie)dziecięce zabawy w ciepło-zimno oraz poszukiwania mistycznych (do tej pory) rejonów i jesteśmy coraz lepsi w ich poznawaniu.

Jest to nasz pierwszy (ale już wiemy, że na pewno nie ostatni) szklany gadżet, który przypadł nam do gustu od pierwszego wejrzenia. Elegancko się prezentuje, dobrze leży w dłoni, a jego wymiary są idealne, aby nie sprawiał on bólu tylko przyjemność. A jeśli o przyjemność chodzi to odpowiednio użyty – niezależnie od płci – potrafi wznieść użytkowniczkę/użytkownika na wyższy poziom odczuwania satysfakcji.

Gildo Dildo nr 18
Gildo Dildo nr 18, fot Sto Grzechów
Sprawdź też!

Dodaj komentarz