sex

Dziś seksu nie będzie – o manipulacji, przemocy psychologicznej i łataniu związkowych dziur intymnością

Kiedy myślimy o toksycznych czy przemocowych zachowaniach w związku mamy przed oczami sceny zdrady, nadmiernej kontroli, umniejszania czy przemocy fizycznej. A gdzie w tym wszystkim jest miejsce na seks? Czy stosunek musi mieć miejsce, żeby doszło do przemocy?

Języki miłości i style przywiązania

Każdy z nas ma swój zestaw cech, które wynikają z głównych języków miłości i naszego stylu przywiązania. Oba te elementy kształtują się w każdym z nas już w dzieciństwie – zaczynając od okresu niemowlęctwa, kiedy rodzice i opiekunowie reagują na nasz płacz czy spędzają z nami czas. Style przywiązania są trzy – lękowy, unikający i bezpieczny. Każdy z nich wpływa na nasze podejście do relacji romantycznych i intymnych. W skrócie – unikający boją się zbytniej bliskości, lękowi porzucenia przez ukochanego lub ukochaną a bezpieczni nie boją się bezpodstawnie.

Między lękiem a unikaniem

W przypadku stylu lękowego, seks może stać się główną metodą na podtrzymywanie więzi. Ich potrzeba bliskości zostaje poddana erotyzacji i służy do manipulowania drugą osobą w celu pozyskania zapewnienia, że strach przed porzuceniem jest nieuzasadniony. Co więcej, seks może wyjść poza sypialnię i przeistoczyć się w główną ścieżkę nawiązywania kontaktu. Takie osoby mogą wykorzystywać sexting do zwrócenia na siebie uwagi oraz zapominać o swoich limitach. Wiadomo, że seks z kimś, kto się do tego zmusza, nie jest na szczycie listy marzeń większości z nas i prowadzi do narastania problemów, frustracji i zgrzytów w komunikacji, które tylko powiększają niepokój osoby lękowej.

Taki schemat ma największe prawdopodobieństwo zaistnieć w przypadku, gdy jedna z osób reprezentuje styl lękowy a druga unikający, jako że potrzeby opisywane przez te style znajdują się na dwóch przeciwnych biegunach. Gdy bliskości w związku jest dla osób unikających za dużo, zamiast otwarcie to zakomunikować, mogą odmawiać intymności i dotyku by ją zminimalizować. To ten typ króluje w aplikacjach randkowych i ucieka się do ghostingu.

Mój pierwszy związek z unikającym nauczył mnie, że jeśli partner nie chce mnie przytulić na powitanie po dwóch miesiącach rozłąki, bo jesteśmy w miejscu publicznym – mam uciekać, gdzie pieprz rośnie. Jako osoba, którą życie wrzuciło do kategorii ‘lękowych’, cieszyłam się przeogromnie na każdy ochłap ciepła otrzymywany, od chłopaka, który przecież miał mnie kochać. Jakikolwiek okazywanie publicznie uczuć było niedozwolone – trochę jakbyśmy się przed kimś ukrywali. Seks, w którym nie byłam w stanie powiedzieć o swoich fantazjach i potrzebach, stał się gwiazdą mojego tygodnia, bo wiedziałam, że po nim będę mogła się poprzytulać, będę miała stuprocentową uwagę ukochanego.

Dlaczego tak trudno powiedzieć „nie”

Straszne jest, co trwanie w takiej relacji robi z człowiekiem – bo niesie to ze sobą długoterminowe skutki. Przyzwyczaiłam się, że moje potrzeby są drugorzędne. Przez to mówienie „nie”, gdy nie mam ochoty na fizyczną intymność, stało się powodem do wyrzutów sumienia – bo przecież jak to, ja śmiem odmawiać mojemu facetowi mojego ciała?

Te trzy literki są pierwszą pchniętą kostką domino automatycznych myśli. „A co jeśli następnym razem już nie będzie miał ochoty? Przecież mówiłam, że mam takie wysokie libido. Może to go skłoniło do wejścia ze mną w związek? Nie mogę zainicjować seksu sama, nie chcę go zmuszać. Może spróbuję się nakręcić, jakoś to będzie.” W ten sposób uczymy się ustępować w każdej sferze życia licząc, że zaskarbimy sobie w ten sposób trochę pozytywnych słów czy dotyku – wrażliwości, która powinna być oferowana nam bezinteresowanie.

Te myśli nie przestają nas męczyć po zerwaniu znajomości tylko zatruwają również przyszłe relacje romantyczne. Do tej pory nie pozbyłam się nawyku przepraszania za mówienie o swoim potrzebach, żeby nie urazić partnera w (irracjonalnym) strachu, że czułość zostanie mi odebrana.

Każdy z nas ma prawo nie mieć ochoty na seks – słowo „nie” jest normalną częścią tej sfery naszego życia. Niezależnie od tego na jakim etapie związku czy zdejmowania ubrań się znajdujemy – mamy prawo do wycofania się z intymnej sytuacji bez poczucia winy.

Jednak odmawianie okazywania uczuć lub stosunku, aby wymusić pożądane zachowania i zmiany na drugiej osobie, aby ją zdominować jest zawsze oznaką stosowania przemocy psychicznej – ogromną czerwoną flagą. Taki strategie działają podobnie do gaslightingu. Sprawia, że ofiara zaczyna wątpić w siebie, podważać własne myśli, nie jest w stanie w żaden sposób wpłynąć na przemocowca. Z tego względu, jeśli odcinamy się od naszej ukochanej osoby fizycznie i psychicznie – krzywdzimy wszystkich zaangażowanych, włącznie ze sobą sprawiając, że to my stajemy się „typem” jak to mówi Okuniewska w swoim podcaście „Ja i Moje Przyjaciółki Idiotki”.

Świadomość

Style przywiązania są nabyte, więc bezpiecznego stylu przywiązania da się nauczyć od partnera lub partnerki, który ten styl reprezentuje. Dla tych osób seks oznacza moment szczególnej bliskości, intymności i przyjemności. Jest on pozbawiony oceny oraz namaszczeń związanych z koniecznością, próbami ratowania związku czy czystą fizyczną potrzebą.

Osiągając pewien stopień samoświadomości, każdy z nas może znaleźć swoją własną drogę do stylu życia, który mu pasuje i nie rani przy tym innych. Ale niezależnie od naszego stylu przywiązania apeluję o wyrozumiałość do osób pracujących nad wyuczonymi zachowaniami. Seks ma być przyjemnością – nie przykrym obowiązkiem, karą czy kartą przetargową.

Źródła:

  • Levine, A. and Heller, R. 2010. Attached: The New Science of Adult Attachment and How It Can Help You Find—and Keep—Love
  • Moody, G. (2021) 5 Love Languages – The 5 Love Languages®The 5 Love Languages®. Available at: https://www.5lovelanguages.com/5-love-languages (Accessed: 23 February 2021)
Sprawdź też!

Dodaj komentarz