Queerowanie (w) Japonii – krótki przewodnik kulturowy

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email

Położenie społeczności queerowej w Japonii jest mocno paradoksalne. Z jednej strony legendarna na świecie stała się akceptacja seksualnych fiksacji – nieraz bardzo odległych od erotycznego mainstreamu… – i ich wykorzystanie w materiałach wydobywających się z wysp na świat: anime czy odjechanych programach telewizyjnych stających się potem na Zachodzie viralami. 

Tokio i inne największe miasta kraju mają dość wysoką koncentrację tzw. メイドカフェ (z angielskiego: maid café), w których kelnerki przebrane za seksowne służące uprawiają z klientami cosplay władzy: zwracają się do nich „panie”, słuchają rozkazów. Dla samych Japończyków to po prostu zwykła praca aktorska, niekoniecznie nacechowana seksem, chociaż trudno – przynajmniej dla Europejczyka – nie zauważyć tu erotycznego twistu towarzyszącego niby zwykłej kawie i deserowi.

Z drugiej jednak strony nienormatywna seksualność jest radykalnie spychana na margines społeczeństwa przywiązanego do sztywnych reguł zachowań, poszanowania dla hierarchii i ogólnego przedkładania interesów grupy nad wolną ekspresję jednostki. Geje i lesbijki statystycznie częściej niż na Zachodzie rezygnują z coming outu przed rodziną czy w pracy.

Role płci są do dziś jasno określone, a wykroczenia poza ramy – bardzo niemile widziane. Kobietom daleko do zawodowej równości z awansującymi mężczyznami. Nawet sam język komplikuje sytuację – dość plastyczny japoński pozwala na osiągnięcie brzmienia stereotypowo kobiecego albo przeciwnie: na zmaskulinizowanie wypowiedzi przez użycie innych zaimków czy partykuł. Mimo że gender języka zaczyna się według specjalistów neutralizować, mówienie w tonie niezgodnym ze swoją biologiczną płcią uważane jest ciągle za dziwaczne.

Japoński queer lawiruje między dość pojemną i tolerancyjną kulturą wizualną (wszyscy chyba pamiętają lesbijki i osoby niebinarne przedstawione jako cool bohaterki w Czarodziejce z Księżyca jeszcze głęboko w latach 90.!) a konserwatyzmem dość tradycyjnego mimo szybkiej modernizacji społeczeństwa – i powstaje dość interesująca mieszanka.

 

Sailor Moon

 

Nienormatywność w normie

Jeśli queer rozumiemy jako sprzeciw wobec rygorowi jakichś wymyślonych tożsamości: bycie albo kobietą, albo mężczyzną, pożądanie albo kobiet, albo mężczyzn, i w ogóle wobec pojęcia tego, co normalne – i, w domyśle, co powinno obowiązywać wszystkich, a jak nie, to do leczenia – położenie osób queerowych w Japonii jest szczególnie trudne.

Po pierwsze, od czasu otwarcia się na świat w XIX wieku Japonia chłonęła wpływy chrześcijańskiej kultury, a tym wrogość wobec osób nieheteronormatywnych. Wcześniej na przykład erotyczne relacje między starszym a młodszym mężczyzną funkcjonowały trochę na zasadzie starożytno-greckiej pederastii jako inicjacja do życia społecznego.

Po drugie, niechęć wobec łamania społecznych norm wiąże się z obcym kulturom europejskim szczególnie rozumianym umiłowaniem harmonii. Karolina Bednarz w reportażu Kwiaty w pudełku. Japonia oczami kobiet opisuje, jak kobiety nie zgłaszają sprzeciwu wobec nadużyć czy przemocy w firmie, żeby nie zaburzyć pozorów składających się na harmonię. Wynika to z myślenia o jednostce jako cząstce większej całości – o ile kultura Zachodu oparta jest na indywidualności i osobistym rozwoju czy ekspresji, o tyle pozostające pod wpływem buddyzmu kultury Dalekiego Wschodu widzą człowieka jako trybik w wielkim organizmie, któremu do pewnego stopnia trzeba się podporządkować.

To, co dla Zachodu jest częścią indywidualnych uwarunkowań – jak na przykład orientacja i tożsamość seksualna – w Japonii jest raczej traktowane jako społeczna maszyneria zapewniająca efektywne działanie całości.

Japończyk może sądzić sobie różne rzeczy, ale dopóki działa jak należy – czyli jak wymaga tego heteronorma – wszystko jest w porządku. Chciałoby się przewrócić oczami na fałszywość tego rozwiązania, ale to fałsz wynikający tylko z europejskiej perspektywy. To, co dla nas byłoby zachowywaniem krzywdzącej iluzji, dla Japończyka jest normalnym funkcjonowaniem w dwóch sferach: prywatnej i publicznej. Zupełnie akceptowalne jest wyrażanie sprzeciwu, pod warunkiem, że uszanowana zostaje zasada decorum – musi zgadzać się czas, miejsce i okoliczności. Nie za bardo wypada sprzeciwiać się normie wobec szefa – hierarchia starszeństwa i stażu jest w Japonii najważniejszą ramą społeczeństwa! – ale już w czasie rozmowy z bliskim przyjacielem, z którym jest się na równym poziomie – tak. Maskowanie prawdziwych poglądów nie powinno być więc widziane jako oportunistyczne, bo wynika raczej z poczucia społecznej odpowiedzialności i dbałości o formy.

Tak czy inaczej rozwiązanie to wyraźnie utrudnia funkcjonowanie osobom, których tożsamość w tej normie nie daje się zamknąć. Mimo mocnych obrazów nienormatywnych seksualności pojawiających się regularnie w mainstreamie, queerowi Japończycy borykają się z paradoksalną niewidzialnością – według uczonego Masami Tamagawy podstawowym problemem utrudniającym walkę o równouprawnienie. Troska o zachowanie pozorów heteronormy doprowadza do sytuacji, w której zaledwie 5% ze 128 milionów mieszkańców wysp deklaruje, że zna osobiście przedstawiciel(k)ę/a społeczności LGBTQ+, chociaż większość ankietowanych przez Tamagawę opowiada się za coming outem jako najlepszą strategią dla nienormatywnych osób.

Kultura w barze

Zgodnie z polityką dwóch sfer kultura queerowa ma w Japonii dobre warunki do oddolnego wzrastania i jej wykwity można obserwować w licznych w dużych miastach barach. Typowe jest ich skupienie w jednej dzielnicy czy kwartale, co odpowiada zasadzie zachowania stosownych okoliczności. W Tokio taką rolę pełni słynna w kraju Shinjuku Ni-Chōme (新宿二丁目). Na zaledwie kilku ulicach mieści się tutaj największa na świecie koncentracja barów, klubów i sklepów LGBTQ+.

Obsługiwane przez gejów knajpy sąsiadują z barami tylko dla osób identyfikujących się jako kobiety, a między tym wszystkim sklepy z zabawkami erotycznymi i najwymyślniejszą pornografią. Seksualne obrazki dekorują zresztą wiele ulic w Ni-Chōme, chociaż jednocześnie w typowy dla Japonii sposób są w odpowiednich miejscach ocenzurowane (cenzura i tak nie zostawia zbyt wiele miejsca wyobraźni). Nawet tutaj obowiązuje zasada stosowności i zachowania harmonii pozorów.

Tokio lgbtq pic. Alexandre Lallemand
pic. Alexandre Lallemand, Unsplash

 

Chociaż miejsca LGBTQ+ są inkluzywne i pozwalają na nieskrępowaną ekspresję, służą raczej jako wentyl bezpieczeństwa przed powrotem do świata heteronormy – bo powrót do niej jest wciąż raczej obowiązkowy mimo stopniowych zmian zachodzących w społeczeństwie. Dlatego może Japonia nie przeżyła swojego Stonewall, w którym oddolna kultura rzuca wyzwanie opresyjnej większości, chociaż coroczne marsze społeczności LGBTQ+ w sezonie parad przyciągają coraz większe grono i cieszą się coraz to większą akceptacją. Traktowanie queerowej tożsamości jako odskoczni od „normalnego” życia jest jednym z powodów, dla którego queerowy aktywizm ma w Japonii problemy. Drugi jest dużo bardziej złożony i wymaga przyjrzenia się, jak kształtowała się seksualno-tożsamościowa norma.

Przegięci chłopcy, nienawidzący kobiet i sukces rezubian

Kannazuki, Harunobu Suzuki, c. 1770, Wikipedia

 

Dla osoby nienormatywnej z Zachodu nie za bardzo budzi wątpliwości, że interesy gejów, lesbijek, osób transpłciowych/transseksualnych, niebinarnych… są zbieżne. Cała społeczność walczy właściwie o to samo – skądś przecież musiał wziąć się nigdy nieskompletowany akronim LGBTQ+. Tymczasem w Japonii zbieżność ta nie jest wcale oczywista. Bierze się to z historycznych zaszłości relacji między płciami.

W nowożytnej Japonii, szczególnie przez dwa stulecia od XVII do XVIII wieku, związki między dwoma mężczyznami były, jak była już mowa, usankcjonowane społecznie. Były to relacje między starszym a młodszym mężczyzną, gdzie ten drugi w ten sposób wchodził na społeczną arenę. Później oczywiście najczęściej zakładał własną, heteronormatywną rodzinę – pożądanie jednopłciowe było więc dużo bardziej płynne i niekoniecznie związane z jakąś ustaloną tożsamością.

Znane i akceptowane były zresztą przypadki, w których 若衆 (wakashu), młody chłopak, często aktor kabuki i/lub sex worker, w ogóle nie wykazywał zainteresowania kobietami, wiążąc się tylko z mężczyznami. Wskutek tego, że męsko-męski seks traktowany był jako rodzaj sztuki, tak rozumiany homoseksualizm akceptowany był jako „wybór ścieżki życiowej” raczej niż wrodzona tożsamość. Mężczyźni czujący pociąg tylko do innych mężczyzn nazywani byli 女嫌い (onnagirai), co w dzisiejszym japońskim oznacza po prostu mizogina (dosłownie: nienawidzący kobiet).

Ten wybór językowy utrwalony przez lata wydaje się jednym z powodów, dla których japońskie lesbijki w XX wieku szukały wsparcia raczej u feministek niż gejów. Stąd też czasem trudno dający się przekroczyć rozłam między kobietami a mężczyznami w społeczności LGBTQ+, przyzwyczajonych do tego, że kulturowo stoją po różnych stronach barykady. Z drugiej strony doprowadziło to do niepowtarzalnej sytuacji, kiedy w japońskim słowo レズビアン (rezubian, lesbijka) o całe lata wyprzedziło użycie słowa ゲイ (gei, gej) będącego w Japonii do dzisiaj całkiem nowym zapożyczeniem.

Kadr z filmu Love my Life, 2006 r

 

Odwrotnie niż w części krajów Zachodu to lesbijki mają na wyspach większą widoczność i wypracowany przez feminizm pozytywny wzorzec kulturowy, do którego mogą się odwołać. Geje tymczasem przepracowują mizoginiczną przeszłość wakashu i dyskutują ze współczesnym stereotypem オカマ (okama, przegięty gej, transwestyta) – dla części społeczności LGBTQ+ będący wyzwalającą, queerową deklaracją tożsamościową, dla innych wstydliwym i krzywdzącym obrazem.

Queer Eye Japan i kolonialna końcówka

Queer Eye in Japan, źródło: Redbrick
Queer Eye in Japan, źródło: Redbrick

 

Jesienią 2019 roku na Netfliksie ruszyła japońska edycja Queer Eye, programu w którym nieheteronormatywni prowadzący pomagają lub rzekomo próbują pomóc rozwiązać tożsamościowe rozterki uczestników. Głównie jednak został rozsławiony w internecie przez liczne artykuły punktujące kompletne niezrozumienie japońskiej kultury i agresywne próby zastosowania nienormatywności tam, gdzie wymaga to szczególnego wyczucia dla kulturowego zaplecza. W wyczerpującym artykule[1] Steven Wakabayashi wskazuje z perspektywy nieheteronormatywnego Japończyka momenty, w których spod warstwy postępowej treści przebłyskuje rasizm i kulturowe uprzedzenia wielkich korporacji medialnych.

Krytyka Queer Eye pokazuje, że queerowanie – jak wszystko – wzięło się z konkretnego miejsca na Ziemi i wyrosło w konkretnym kulturowym klimacie. Trzeba o tym pamiętać, zastanawiając się nad queerem z innych kręgów kulturowych i otworzyć na fakt, że nienormatywność może przejawiać się w miejscach, których nasze uprzywilejowane i zachwycone własną postępowością oczy nie widzą.

[1] Steven Wakabayashi, My Culture Is Not Your Toy: A Gay Japanese Man’s Perspective on Queer Eye Japan, „Medium” 15.11.2019, online: https://medium.com/@stevenwakabayashi/my-culture-is-not-your-toy-a-gay-japanese-mans-perspective-on-queer-eye-japan-7bb8420660c5 

Zdjęcie główne: Przyjaciele Chiga’s na obchodach 25-lecia jej baru, Copyright © 2017 by Michel Delsol, pierwotnie ukazało się w Edges of the Rainbow: LGBTQ Japan, opublikowanym przez The New Press, źródło: creativeboom.com

Sprawdź też!

Dodaj komentarz