Recenzja Dream Toys The Tri-Pleasurer: zaskakujący wariacik

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email

Ten mały agencik jest zdecydowanie jedną z najbardziej zaskakujących zabawek jakie zdarzyło mi się używać. Jego misją jest stymulacja trzech punktów naraz czy mu się uda? Zaraz się przekonamy!

Ukryty pod kapeluszem

Ten wariacik ma ogromną moc. Jak na tak mały trzon wibrujący, który jest wewnątrz całej struktury, którego można także wyjąć i stosować jako malutki mobilny wibratorek, naprawdę zaskakuje jak duża jest jego siła stymulacji miejsc intymnych. Jak można się domyślić z załączonego obrazka mniejszy członek służy do stymulacji odbytu, większy do stymulacji pochwy, a najmniejsza wystająca wypustka ma wajbować z łechtaczką.

Misja odlana?

Pomimo sporej mocy tronu wibrującego rozmiar nakładki jest tak malutki dla osoby z pragnieniem głębszej penetracji może być to za mało. Jest jednak bardzo przyjemny w trakcie gdy gry wstępnej oraz relaksujący podczas przerwy w nauce. Dzięki swojej budowie można się nawet z nim przemieszczać w środku.

Kto go zgarnie?

Polecałabym go osobom które nie są jeszcze gotowe na pełną penetrację a mają ochotę na stymulacje swoich sfer erogennych. Dzięki temu że zabawka ma pilocik można go używać także w miejscach publicznych wystarczy kliknąć w pożądane przycisk. Jest to wtedy dodatkowo podniecający. Ten sprzęt jest dla mnie za mały by w pełni osiągnąć satysfakcję, jednak jest na tyle mały że podsyca koloryt sytuacji, wtedy gdy nikt się tego nie spodziewa. Taki właśnie jest mój mały agent.

Sprawdź też!

Dodaj komentarz