Jak ponownie cieszyć się seksem? Część pierwsza – umysł

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email

„- Nie dzisiaj, głowa mnie boli

– Ciebie ta głowa to od miesięcy boli!”

Mniej więcej tak wyglądała wymiana zdań między bohaterami trzeciej części „Listów do M”. Ale wcale nie chodziło o ból głowy. Kilka miesięcy wcześniej pojawił się nowy członek rodziny, który zabierał mamie energię i czas. Prawdopodobna przyczyna domniemanego bólu głowy. Dodatkowo ciało w trakcie i po ciąży przechodzi szereg zmian, które nie zawsze się nam podobają. Więc może wcale nie chodziło o brak czasu ani o ból głowy a o brak akceptacji dla nowej siebie? Załóżmy, że tak właśnie było. To czemu odbija się to właśnie na seksie? Jak sobie z tym radzić?

Palec i główka to szkolna wymówka

Przyczyny naszej niechęci do seksu często różnią się w zależności od naszego wieku i sytuacji życiowej – w miarę jak np. zajście w ciążę staje się możliwością a nie ryzykiem. Jednak są problemy, które dotykają nas wszystkich niezależnie od tego, ile mamy lat. Są to niska samoocena, negatywny obraz siebie i naszego ciała, lęk przed porzuceniem czy wysoki poziom stresu – a elementem łączącym je wszystkie jest presja spełnienia oczekiwań swoich, drugiej osoby czy otoczenia. Pamiętajmy przy tym, że człowiek to zespół naczyń połączonych, więc wszystkie procesy myślowe, radości i zmartwienia przekładają się na naszą kondycję psycho-fizyczną, m.in. od której zależy nasza ochota na seks. Oznacza to, że presję odczuwamy zarówno na poziomie umysłowym jak i cielesnym.

Presja to stresor – ten metaforyczny tygrys, przed którym staramy się uciec wprowadzając nasz organizm w stan alarmowy. Natomiast seks solo czy z kimś to moment, w którym odkrywamy swoje czułe punkty – dosłownie i w przenośni. W trakcie zanurzamy się w odczuciach, dzielimy się naszymi skrytymi fantazjami i pokazujemy nagie ciało. Robimy wszystko to, co jest zaprzeczeniem naszej codzienności uformowanej przez społeczne nakazy i zakazy. Jesteśmy więc zdecydowanie bardziej narażeni na wszelkie niebezpieczeństwo. Dlatego nielogiczne byłoby z punktu widzenia instynktu przetrwania. aby zużywać cenną energię na wystawianie się na jeszcze większe ryzyko. To jakby biec w stronę drapieżnika zamiast od niego uciekać.

Czy to na pewno niechęć?

Zanim jednak zagłębimy się w temat presji związanej z uprawianiem seksu, zadam Ci pytanie, które zdecyduje czy ten tekst jest skierowany do Ciebie.

Czy na pewno nie masz ochoty na seks czy tylko go nie inicjujesz?

Brak ochoty na seks jest nieraz mylony z pożądaniem responsywnym. Oznacza to, że nie tyle na wzmianki o baraszkowaniu w sypialni przewracasz oczami, co potrzebujesz, aby partner czy partnerka rozpalili w Tobie płomień gorącymi pocałunkami i zaprowadzili na łóżko. Ciągnąc metaforę ognia – jesteś świeczką a nie zapałką.

Jeśli z reguły to nie ty inicjujesz zbliżenia, ale zachęconx do akcji chętnie się zgadzasz – zachęcam Cię do przeczytania mojego poprzedniego tekstu (LINK), w którym wyjaśniam dokładniej zasady działania typów pożądania.

Praca z przekonaniami

Jeśli jednak twój knot nie chce się palić (ciekawe jak daleko zajadę na tej przenośni) – pora ustalić, czemu. A jeśli kiedykolwiek czytałxś jakąkolwiek książkę rozwojową zapewne wiesz, że praca nad zmianą jakiegokolwiek mechanizmu działania zaczyna się od zmian przekonań, które dane zachowanie karmi. A przekonanie to wg. Słownika Języka Polskiego PWN „sąd, zdanie oparte na przeświadczeniu o prawdziwości, słuszności czegoś”. To taka formułka, jak z tablic motywacyjnych – zdanie, za pomocą którego możemy np. przekazać dzieciom pewne wartości.

„Na przyjemność trzeba zasłużyć”

Kto nigdy nie usłyszał tego zdania jako dziecko czy nastolatek niech pierwszy rzuci kamieniem. Problem tkwi jednak w tym, że niektórzy takie powiedzonka biorą bardziej do siebie. Taka osoba, która np. nie wypełniła wszystkich swoich obowiązków danego dnia – może być przekonana (na poziomie świadomym lub nie), że nie należy jej się przyjemność pod postacią seksu.

Dlatego zachęcam do wprowadzenia okresu samoobserwacji. Ma on na celu odkrycie przekonań na temat seksu (np. „Seks przedmałżeński do grzech”) oraz tych, które pośrednio się do niego odnoszą (np. „Rolą żony jest służyć mężowi”, „To mężczyzna musi być stroną aktywną w związku”). Zastanów się skąd się wzięły – z mediów, od rodziny – oraz kiedy się uaktywniają. Jak byś je przekształciłx, żeby Cię wspierały? Do pracy z przekonaniami polecam książkę Oli Budzyńskiej o asertywności.

Następnie pozwól sobie go nie chcieć – w innym przypadku seks stanie się kolejną rzeczą do odhaczenia z listy. Poszukaj elementów zbliżeń, które Cię do nich zachęcają i zniechęcają – tu znowu odwołam się do poprzedniego artykułu, w którym omawiałam karty pracy stworzone w tym celu przez Emily Nagoski (LINK).

Link do E.Nagoski à https://www.emilynagoski.com/come-as-you-are-worksheets

 

Sprawdź też!

Dodaj komentarz